Lawrence Kraft – drobny obwoźny handlarz starający się zarobić na własny sklep, oraz Horo – wilcza bogini plonów. Na pewno jest to jedna z dziwniejszych par w historii anime, jeżeli jednak wciąż chcecie o nich przeczytać to zapraszam .
Lawrence przybywa do małej osady w celu wymiany swoich dóbr i próby zarobku, trafia akurat na koniec żniw co w wiosce jest (wyjątkowo) specjalnym okresem. W wiosce bowiem poza Bogiem (tak tym, przez duże B), mieszkańcy oddają hołd Horo – bogini natury i wzrastania, która przed wiekami zawarła z osadnikami pakt. Teraz jednak ludzie mają wiedzę pozwalającą im uzyskiwać dobre plony niezależnie od pogody, więc Horo uważa, że nie jest więcej potrzeba i zamierza powrócić do rodzinnej krainy. Kto jej w tym pomoże? Oczywiście nasz (biedny) kupiec .
Muszę powiedzieć, że jedyne co wiedziałem o tej serii to, że nie mam się spodziewać zawrotnej akcji, a mimo to skusiłem się. I nie żałuję.
Cała fabuła została postawiona na życie bohaterów i ich relacje ze światem i między sobą. A trzeba przyznać że relacje są niepewne i cały czas ktoś czeka żeby zniszczyć marzenia postaci (prawdziwy świat się kłania). Walk do których się przyzwyczailiśmy, w serii zabraknie. I bardzo dobrze. Dla Lawrence’a i Horo walką jest wytargowanie odpowiedniej sumy za towar, ażeby mogli pozwolić sobie na kolację, albo znalezienie sposobu jak zarobić na fakcie, że kraj potajemnie zmniejsza ilość srebra w monetach (swoją drogą jest to wątek wokół którego toczy się akcja po spotkaniu się Lawrence’a i Horo). Czasami będzie wesoło, czasami smutno, czasami tak pomiędzy (życie się znów kłania). Rozwinie się również specjalna wieź pomiędzy głównymi bohaterami, ale nie można jeszcze powiedzieć czy to jest właśnie „to”.
Postacie drugoplanowe również zostały stworzone we wspaniały sposób – każda z nich ma cele którymi się kieruje – jedni są w stanie je poświecić, inni nie. Tak więc spotkamy przyjaciół (prawdziwych i fałszywych), wrogów, jak i osobę, która woli po prostu podrywać ładne dziewczyny.
Teraz czas na sprawy techniczne. Kreska jest niczym balsam dla oka – przyjemna i kojąca po trudnym dniu. Lokacje są przepięknie narysowane i jedyne co można zarzucić to że miasta czasami są trochę puste. Muzyka to w większości proste instrument typu flety i inne takie. Daje to niesamowity klimat i sprawia że w człowieku „coś” się poruszy. Opening i Ending również są dobrze wykonane i nie widzę powodu żeby nie poświęcić tych kilku minut za każdym razem na obejrzenie ich.
Cóż, musiałbym przejść teraz do oceny, czego nie robię zbyt chętnie bo wiem o mojej uległości wobec anime. Tak więc to co dostałem (13 odcinków) oceniam na -9/10. Historia nie jest zakończona i czekam na 2 sezon, który ponoć jest już w produkcji. Anime nie jest żądną tandetną nawalanką, ani melodramatycznym romansidłem. Jest to historia ludzi (no może nie w przypadku Horo) i świata w którym żyją.
Jeżeli macie dość fantasy z magicznymi elfami, wojownikami i księżniczkami w opałach, oraz Złych chcących zniszczyć świat – gorąco polecam.
A jeżeli brak wam cierpliwości – odradzam, nie warto się denerwować.
Anime Avatar Bioware Blizzard Dolna Półka Fabryka Słów Falkon Film Film na poniedziałek Gry Kolektyw Komiks Konkurs konwent Konwenty Kratos Lucas Arts Marvel Comics Mass Effect 2 Opowiadanie PC Piątkowy Flashbang Playstation 3 Porytkon Star Wars Trailer Ubisoft Valve Wydawnictwo Portal xbox360
WP Cumulus Flash tag cloud by Roy Tanck and Luke Morton requires Flash Player 9 or better.
Copyright © 2002-2009 Miasto Fantastyki. Wszelkie prawa zastrzeżone | Kopiowanie materiałów bez zgody autorów zabronione! Design, XHTML i CSS: keithar.com, Projekt przystosował do wordpressa: fafkoolec.info.