Nabrałem nagle ochoty na obejrzenie jakiegoś głupawego anime. Odpaliłem znaną wylęgarnię piratów, jaką jest strona kreskówki.fani, i rozpocząłem poszukiwania. Po kilku minutach znalazłem Chocotto Sister. Opis głosił, iż młodzieniec o imieniu Haruma dostaje od żeńskiego, seksownego świętego Mikołaja… siostrę. Daje jej na imię „Choco”. Dobra. Może być. Jest wystarczająco głupie. Po obejrzeniu wszystkich 24 odcinków, czas na recenzję.
Zacznijmy od fabuły. Najważniejsze już wiecie. Warto dodać, iż Choco jest prezentem bardzo spóźnionym, gdyż Haruma prosił o siostrę już wiele lat temu, kiedy jego mama poroniła. Mimo tego postanawia ją zatrzymać i wmawiać wszystkim dookoła, że przyjechała do niego z rodzinnej wsi. Oczywiście nowa siostra jest źródłem kłopotów. Już pierwszego dnia gubi się w supermarkecie, a to dopiero wierzchołek lodowej góry. Jednak nie mamy jej tego za złe. Jest w końcu, cholernie i aż do bólu, słodka.
Oczywiście nie tylko młodszą siostrą człowiek żyje. Stara właścicielka rezydencji Tsubaki, w której żyją Haruma i Choco, odchodzi na emeryturę. a jej miejsce ma zająć wnuczka, „senpai” Harumy zawala go coraz to innymi pracami dorywczymi, a jego wielka miłość (właścicielka kwiaciarni) cały czas kocha swego byłego, więc nie ma czasu dla głównego bohatera.
Jak to w anime bywa (przynajmniej ja tak to widzę), fabuła kończy się w przedostatnim odcinku za pomocą dramatycznych wydarzeń i happy endu, a ostatni jest zamknięciem historii w stylu „imprezka i wesołych świąt”.
Na szczęście nie znam się na fachowym słownictwie dotyczącym mangi i anime, więc wszystko opiszę językiem prostym i chłopskim. Chocotto Sister to serial stanowiący połączenie dramatu, komedii i romansu. Mamy poważny wątek romansu Harumy z kwiaciarką, jak i komediowe zadurzenie właścicielki rezydencji w głównym bohaterze. Dramat rozgrywa się przede wszystkim w ostatnich odcinkach.
Styl rysunku jest moim zdaniem… klasyczny? Nie uświadczymy wydłużonych, hellsingowych postaci, chibi ani groteskowych ludzi rodem z Króla Szamanów. Jak to zwykle bywa, wszystkie kobiety pokazane są jako piękne, zdrowe i hojnie obdarzone, przy czym zasada ta tyczy się tu również dziesięciolatek (pomijając ostatni punkt).
Warto jeszcze wspomnieć, iż ktoś (prawdopodobnie jankesi) ocenzurował większość sugestywnych scen za pomocą… żółtej taśmy z napisem „Keep Out”. Chamstwo.
Podsumowując ten wyjątkowo grafomański wpis, chciałbym stwierdzić, iż mimo całkiem niezłej zabawy jaką miałem oglądając Chocotte Sister, kiepskawa fabuła oraz moje nieco wrogie nastawienie do anime i mangi doprowadzają do wystawienia takiej, a nie innej oceny. Mimo wszystko nie uważam tego czasu za stracony i zachęcam do obejrzenia przynajmniej jednego odcinka.
5/10
Anime Avatar Bioware Blizzard Dolna Półka Fabryka Słów Falkon Film Film na poniedziałek Filmy Gry Komiks Konkurs konwent Konwenty Kratos Lucas Arts Marvel Comics Mass Effect 2 Opowiadanie PC Piątkowy Flashbang Playstation 3 Porytkon Star Wars Trailer Ubisoft Valve Wydawnictwo Portal xbox360
WP Cumulus Flash tag cloud by Roy Tanck and Luke Morton requires Flash Player 9 or better.
Copyright © 2002-2009 Miasto Fantastyki. Wszelkie prawa zastrzeżone | Kopiowanie materiałów bez zgody autorów zabronione! Design, XHTML i CSS: keithar.com, Projekt przystosował do wordpressa: fafkoolec.info.