Pierwszą rzeczą, na którą zwracam uwagę przy czytaniu książki, jest tytuł. Czasem jest trafny, czasem śmieszny, a czasem trafi się zupełnie od czapy. Najgorzej sprawa ma się z tłumaczeniami. Tłumacz czyta sobie książkę tudzież ogląda film, wymyśla coś, co jego zdaniem bardziej pasuje do całości niż oryginalny tytuł nadany przez autora, i puf!, tak powstał „Wirujący seks” (po angielsku „Dirty Dancing”), czy „Gold jak złoto”. W tym przypadku mamy do czynienia z kulawym miksem angielsko – polskim, gdzie drugi człon „zniknęli” wziął się chyba z kosmosu. Dlaczego tym razem jestem taka upierdliwa? Bo to jedna z niewielu rzeczy, do których można przyczepić się w nowej powieści Michaela Granta.
Standardowa lekcja w amerykańskiej szkole. Wszechogarniająca nuda i niemoc, zamulający nauczyciel i duszny klimat. I nagle staje się cud. Historyk wyparowuje, tak, jakby go nigdy nie było. Upragniona wolność? Nie do końca. Okazuje się bowiem, że w podobny sposób znikają wszyscy powyżej piętnastego roku życia. Rodzice nie odpowiadają na telefony. Internet i telewizja nie działają. Niemowlęta płaczą w domach, kuchenki gazowe wywołują pożary, a samochody pozbawione kierowców powodują rozmaite kraksy. W nowopowstałym świecie, otoczonym energetyczną barierą, nastolatki i dzieci muszą na nowo utworzyć społeczeństwo, rozpisać role i spróbować przeżyć z myślą, że w dniu piętnastych urodzin oni też znikną. Niezbyt kusząca perspektywa, ale to jeszcze nie wszystko. Okazuje się bowiem, że niektórzy z nich otrzymują specjalne moce, które czynią z nich prawie superbohaterów… albo ekstrazłoczyńców. I jak teraz spróbować z powrotem żyć normalnie?
Głównym bohaterem „Gone” jest Sam Temple. Na pierwszy rzut oka wydaje się przeciętną, pozbawioną charakterystycznych rysów postacią. Ani specjalnie mądry, ani piękny, ani utalentowany. Uwielbia surfowanie na desce, wzdycha do pewnej Astrid, a jego jedynym przyjacielem jest Quinn. Dopiero w obliczu zagrożenia pokazuje swoją odwagę, zdolności przywódcze i zmysł praktyczny, chociaż, prawdę mówiąc, wolałby pozostać w cieniu. Poza tym, mamy standardowo: szwarccharakter, karka, nadobną niewiastę, femme fatale, geniusza komputerowego, zdrajcę i złotą rączkę. Co zatem sprawia, że książkę czyta się bezboleśnie, szybko i przyjemnie?
Po pierwsze to, że postacie nie są czarno – białe. Niektórzy są opętani rządzą władzy, boją się, zdradzają, popełniają głupstwa kłamią, a nawet zabijają. Czyli tak, jak w prawdziwym życiu. Nawet Sam nie jest kryształowo czysty. Ze wszystkich sił stara się uciec od odpowiedzialności, którą próbują narzucić na niego inne dzieci wybierając go własnym przywódcą. Powoli ewoluuje, dojrzewa, ale, mimo wszystko, nie można go nazwać „rycerzem bez skazy”. Jego główny przeciwnik – Caine chociaż z pewnością chciałby być złym twardzielem, jest ślepo zakochany w damie swego serca i wierny przyjaciołom.
Po drugie: wszystko łączy się w logicznie uporządkowaną całość. Początkowo fabuła jest nieco pogmatwana i dość nieuporządkowana, ale z każdym rozdziałem elementy układanki wskakują na swoje miejsce i nawet przypuszczenia snute przez bohaterów zaczynają mieć sens. Oczywiście sens według marvelowskich standardów.
Po trzecie: szybka akcja. Wydarzenia opisywane w książce dzieją się na przestrzeni 299 godzin i 54 minut, a spokojnie można by obdzielić nimi kilka grubych tomów jakiejś sagi. Ciężko oderwać się od lektury wiedząc, że za parę stron całkowicie zmieni się klimat, sytuacja zostanie rozwiązana, albo jeszcze bardziej się pogmatwa, a może nawet ktoś zginie.
Po czwarte: tom pierwszy „Faza pierwsza: niepokój” nie wyjaśnia wszystkiego. I zaostrza apetyt na kolejne części.
Jeśli jesteś rocznikiem, którzy przeżył gimnazjum, ta książka jest dla ciebie, bo pewnie wiesz do czego zdolni są czternastolatkowie pozbawieni nadzoru. Niech was nie zmyli cukierkowata okładka, „Gone” jest szalenie realistyczna. Gdyby właśnie w tej chwili, w tym momencie, zabrakło wszystkich dorosłych, akcja potoczyłaby się tak samo. Też bałbyś się o swoje życie.
Do pełnego obrazu dorastającej młodzieży brakuje jeszcze seksu i narkotyków (wszak mamy krew i przemoc), ale kto wie, co zaserwuje nam autor w kolejnych pięciu tomach? Na razie możesz spać spokojnie, a 23 września przekonać się, o czym piszę. Tylko nie trać czasu. Nigdy nie wiesz, kiedy znikniesz.
Rok wydania: 2009
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 527
Wymiary: 125 × 195 mm
ISBN: 978-83-60010-96-9
Cykl: Gone
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Gone
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Język: polski
dla mnie wszystko co czytałam przed premierą GONE sprawdza się w 100%. ta książka to jest TO! to zdecydowanie bestseller w ostatnich miesiącach.
audiobook jest dostępny na http://www.seriagone.pl ale tylko pierwsze rozdziały.
[...] przykład tutaj i tutaj i jeszcze tutaj… A to nie [...]
Marzec 1, 2010 o godzinie 11:03Anime Avatar Bioware Blizzard Dolna Półka Fabryka Słów Falkon Film Film na poniedziałek Filmy Gry Komiks Konkurs konwent Konwenty Kratos Lucas Arts Marvel Comics Mass Effect 2 Opowiadanie PC Piątkowy Flashbang Playstation 3 Porytkon Star Wars Trailer Ubisoft Valve Wydawnictwo Portal xbox360
WP Cumulus Flash tag cloud by Roy Tanck and Luke Morton requires Flash Player 9 or better.
Copyright © 2002-2009 Miasto Fantastyki. Wszelkie prawa zastrzeżone | Kopiowanie materiałów bez zgody autorów zabronione! Design, XHTML i CSS: keithar.com, Projekt przystosował do wordpressa: fafkoolec.info.