Miasto Fantastyki

banner

Kategoria: Teksty

Festiwale, spotkania i komiks

Polski rynek komiksowy nie żyje. Nie ma go. Dawno przestał istnieć, jeżeli w ogóle istniał. Odszedł na spotkanie ze swoim stwórcą. To zdechły rynek. Sztywniak. Opuściło go życie i spoczywa w spokoju. Kopnął w kalendarz i śpiewa teraz w anielskim chórze. To już jest eksrynek. Gdyby nie różne konwenty pewnie już dawno wąchałby kwiatki od spodu.

08.10.2009, Dodał: fafkoolec

O autorze:

Warszawiak, co z miejsca klasyfikuje go jako zarozumiałego i niewychowanego buca. Jego życie jak na razie jest krótkie, aczkolwiek pełne rozmaitych niespodzianek. Jego artykuły, jak twierdzą psychiatrzy, to wrota do jego własnego świata. Bo czy ktokolwiek o takim nicku byłby w pełni zdrowy psychicznie?

Na komiks nie ma nabywców. Nie ma ludzi, którzy gotowi by byli pójść do sklepu i zapłacić często ogromne pieniądze za obrazki przetykane tekstem. Wiedzą to wszyscy i od dawna zastanawiają się jak to zmienić. Niestety, ludzie którym powinno zależeć na kupcach i czytelnikach nie robią w tym kierunku tyle, ile by mogli.

Festiwal komiksu czy festiwal dla fanów?

Giełda Mamy na szczęście coś, co co może przyciągać ludzi do komiksu. Konwenty. Posłużę się tutaj przykładem „największego konwentu międzynarodowego w tej części Europy” — Międzynarodowym Festiwalem Komiksu (i Gier) w Łodzi lub po prostu MFK(iG). Moje przemówienie będzie krótkie. Gratulacje. Gratulacje. Gratulacje. Nazwiska znane mniej lub bardziej, raczej nie spektakularne. Spotkania i wielkie sale, w których prowadzący ogarnięty samotnością próbuje wymyślić jakieś ciekawe pytanie, lecz zazwyczaj pozostaje w strefie sztampy. Grupki, które przyjechały spotkać się lub po prostu nachlać. Nie ma tu miejsca dla ludzie spoza środowiska, nie ma tu miejsca dla tych, którzy nie kłócą się na forach internetowych, nie znają kogoś, którzy przyjechali sami na konwent, nie ma tu miejsca nawet dla tych, którzy przyjechali bo czasem czytają komiksy i chcieli zobaczyć co to jest za festiwal.

Konwenty komiksowe, które znam, czyli WSK i MFK to konwenty zamknięte. Dla fanów. Jest to czas na spotkanie ludzi z różnych części Polski, którzy znają się z różnych miejsc. Bo nie da się ukryć — wszyscy tu wszystkich znają. Żeby nie umrzeć z nudów trzeba się dołączyć do którejś z grup lub przyjechać z własną.

Witam na spotkaniu z…

Spotkanie z Maciejem Pałką Dwa lata temu, na siódmych Warszawskich Spotkaniach Komiksowych pojawił się Neil Gaiman. Dlaczego o tym wspominam? Bo to jedyne nazwisko, które prawdopodobnie przyciągnęło na Spotkania sporo osób spoza komiksowego półświatka.

W tym roku na MFK po raz trzeci z rzędu pojawił się Grzegorz Rosiński, osławiony rysownik Thorgala, nasza komiksowa duma. Prawdopodobnie zobaczymy go też za rok. Przeżywam déjà vu, bo zdaje mi się, że te pytania już padały, te odpowiedzi były już wypowiedziane. Jedno się zmieniło. Rosiński się nie spóźnił.

Zaskoczeniem za to okazał się Scott Lobdell. Mówił ciekawie i zapadł w pamięci obecnych na sali. Niestety, reszta prelekcji i spotkań, które udało mi się odwiedzić, była raczej sucha jednak wśród nich wyłania się jak zwykle dobra prelekcja Edvina Volińskiego dotycząca tworzenia scenariusza. Ominęło mnie wiele prelekcji oraz spotkań z autorami. Nie interesowały mnie zupełnie. Wiele nazwisk było mi obcych, wiele tematów wydało mi się nieciekawych. Mam nadzieję, że znalazły odbiorców. Mam nadzieję, że odbiorcy się nie zanudzili.

Co jest nie tak z programem?

Moim zdaniem fakt, że w programie nieprzerwanie są dwa bloki spotkań, w dwóch salach jest jedynie przyzwyczajeniem. W moim odczuciu MFK ożyło w całości dopiero w sobotę wieczorem, podczas rozdawania nagród i później. Ludzie wspólnie stali w ogromnych kolejkach po piwo, wspólnie kibicowali rysownikom podczas wyborów Miss festiwalu i wspólnie śmiali się, gdy Bartosz Sztybor wychodził na scenę po odbiór nagród. Wspólnie, z celebrytami polskiego i zagranicznego komiksu.

I w tym widzę przyszłość, w większej integracji. Może to było też wynikiem miejsca, gdzie w każdej chwili można było wyjść z gali rozdania nagród prosto do baru, gdzie obok siebie siedzieli i fani i twórcy. Może czas pójść z duchem czasu i powoli zacząć się wynosić ze starego domu kultury? Może dać przestrzeń ludziom do wniknięcia w środowisko zamiast dawać im pozorny wybór między giełdą i dwoma, często równie słabymi, blokami spotkań? Nie wiem, nigdy nie organizowałem Festiwalu na taką skalę, ale fakt, że przez 20 lat stan polskiego komiksu za bardzo się nie poprawił chyba o czymś świadczy.

Festiwal tworzą ludzie, zarówno fani jak i twórcy. Mimo znakomitego stylu i wspaniałego dorobku zbyt wiele osób nie słyszało o Ramonie Krzysztofie Perezie. Dlatego zbyt wiele osób nie dotarło na spotkanie z tym autorem. Marvano, Ivan Brun, Andre-Paul Duchatea czy Peter Milligan również nie są nazwiskami, które mogą przyciągnąć kogokolwiek spoza komiksowego kółka wzajemnej adoracji.

Koncerty Koncerty? Fani komiksu podobno słuchają też mużyki. A ich ulubionym zespołem jest Cool Kids of Dead. To oczywiste, bo CKoD pojawia się na MFK po raz kolejny. Rozumiem, że zespół jest z Łodzi, rozumiem lokalny patriotyzm, ale to już robi się dziwne. Już bardziej logiczne jest pojawienie się hip-hopowych ziomków z Żelaznej Bramy, którzy czasem rapują o komiksie. Nie rozumiem za bardzo pojawienia się obu tych zespołów i widocznie nie ja jeden, bo sale podczas ich występów były pustawe. Cieszę się jednak, że wszyscy mogli na tym zarobić.

**

Przestańcie narzekać. Komiks będzie niszowy póki sami będziemy traktowali nasz rynek jak śmietnisko, a konwenty nie będą wydarzeniem. Jasne, o 20. MFK sporo się mówiło. Mówili w radiu i telewizji, pisali w gazetach. Jednak kogo to obchodzi? Dla ludzi jest to kolejna reklama, przerwa w ciekawej audycji czy zmarnowana strona w taniej gazecie. Kultura komiksowa nie będzie się rozwijała jeżeli sami o to nie zadbamy. Komiksy nie będą traktowane poważnie, jeżeli wciąż będą kojarzone z Kaczorem Donaldem. Na konwentach wciąż będziemy oglądali opatrzone twarze, jeżeli nie będzie to wydarzenie, które zdoła przyciągnąć. Żeby coś zmienić wystarczy zacząć działać. Najlepiej już teraz.

Polecamy zobaczyć multigalerię z MFK zebraną przez Roberta Sienickiego, z której pochodzą przedstawione tu zdjęcia.

Przeczytaj też podobne wpisy:

Otagowane jako
Podziel się z innymi
  • Print
  • Digg
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • del.icio.us
  • Twitter
  • Facebook
  • Wykop
^

Sugestie

Twoje konto

Nie posiadasz jeszcze konta? Zarejestuj się! Kilka sekund i uzyskasz mase nowych funkcjonalności!

Komentarze

Komentarze do artykułu: Festiwale, spotkania i komiks
  1. Hmm odnośnie CKOD jako ulubionego zespołu komiksiarzy… wydaje mi się, że biorą ich dlatego, bo wokalista jest komiksiarzem, chociaż jak wspomniałeś łódzki patriotyzm też ma znaczenie.

    Ogółem zgadzam się z Twoją opinią odnośnie festiwalu/

  2. Nie pozostaje mi nic innego jak podpisać się pod artykułem fafkoolc’a. Taka forma branży komiksowej w Polsce skutecznie mnie odrzuciła i sprawiła, że nie zainteresowałem się na dobre komiksem. Myślę, że nie jestem odosobniony w moim zdaniu i póki co nie wróży to najlepiej…

Blip

Tagi

Przyjaciele

Zielona Wieża Insimilion - Twierdza RPG Bractwo Cienia - Mroczna strona fantastyki Toplista stron poświęconych fantastyce GAMERAR.pl - gry PC, PS3, X360 Kroniki Fallathanu - Najlepszy MMORPG Tekstowy swtor Fable Wiedźmin 2

Copyright © 2002-2009 Miasto Fantastyki. Wszelkie prawa zastrzeżone | Kopiowanie materiałów bez zgody autorów zabronione! Design, XHTML i CSS: keithar.com, Projekt przystosował do wordpressa: fafkoolec.info.

wordpress