Ostatnimi czasy, coraz częściej możemy spotkać się z różnymi wariacjami na temat wampirów. Ostatnio triumfy wśród młodzieży święci seria Stepheny Meyer o pięknym, błyszczącym w świetle słońca Edwardzie i nastoletniej Belli. Czy seria Melissy De La Cruz, która rozpoczyna książka „Błękitnokrwiści” ma szansę zdetronizować „Zmierzch” lub dorównać mu popularnością? Całkiem możliwe.
„Błękitnokrwiści” to zaczątek nowej serii z wampirami i nastolatkami, z miłością i akcją. Główną bohaterką jest Schuyler Van Allen, piętnastoletnia uczennica renomowanego i elitarnego liceum Duchesne. Uczy się tam latorośl śmietanki towarzyskiej Nowego Jorku, córki senatorów, synowie prezesów dużych firm, ludzi, którzy trzymają w garści połowę miasta. Schuyler to cicha, spokojna dziewczyna, niepasująca do schematu rozwydrzonych nastolatek, buszujących po drogich salonach i butikach. Van Allen woli ubierać się w zupełnie nie stylowe ciuchy, ma swój styl i ma gdzieś, co o niej myślą inni. Ma za to dwóch zaufanych przyjaciół, Dylana i Olivera, z którymi się prawie nie rozstaje. Pewnego dnia, jedna z uczennic ginie w jednym z znanych klubów. Wersja oficjalna: przedawkowanie. Nieoficjalnie jednak, Schuyler dowiaduje się, że młoda Aggie została pozbawiona krwi. Co więcej, Schuyler zaczyna poznawać tajemnice swojej rodziny, oraz najsilniejszych osób w mieście. Na dodatek, wplątani są w to jej najlepsi przyjaciele. Oraz najpopularniejszy chłopak w szkole, Jack Force, który z nieznanych powodów zaczyna fascynować Schuyler.
Okładka ksiązki zalana jest wprost hasłami, zwiastującymi całkowite wręcz odejście od znanej konwencji. „Zapomnij o trumnie. Hrabia Dracula jest passe!”. Prawda, występujące w książce wampiry to praktycznie lustrzane odbicie tych, znanych z starych powieści czy filmów. Nie mają światłowstrętu, nie lubią czosnku z powodu jego zapachu a moda święcona nie robi na nich żadnego wrażenia. Nie stronią również od ludzi, chociaż dalej piją ludzką krew. Wszystko jest wytłumaczone, lecz dawki informacji są trochę za duże, czytelnik czuje się zagubiony pod natłokiem opisów wampirów. Co więcej, można powiedzieć, że „za mało jest wampirów w wampirach”. O nich samych oficjalnie dowiadujemy się w połowie książki, wcześniej napotykając na kilka wzmianek. To za mało. Wątek wampiryczny został przytłoczony przez obyczajowe motywy, jak imprezy, romanse i przemyślenia bohaterów.
Nie tylko wampiry są tutaj wyidealizowane. Również nastolatki występujące w „Błękitnokrwistych” to chodzące cuda Matki Natury. Wszyscy są piękni, utalentowani, brzydkie kaczątko okazuje się być pięknym łabędziem. Jest to trochę mdłe. Dodatkowo, większość opisów np. wyglądu są pełne marek i nazwisk, z których znam tylko Chanel i Tiffany. No cóż, ale to są wyższe sfery, marzenie każdej nastolatki.
Prawdopodobnie dlatego książka się świetnie sprzedaje. Prosty język, piękne postacie, nie nachalny wątek miłosny, to składniki książki dla nastolatek. Bo przecież która nastolatka nie marzy o życiu w świetle fleszy, o bogactwie i przepychu? 10 Marca seria dopiero startuje w Polsce, za oceanem wyszedł już czwarty tom. Komu można polecić „Błękitnokrwistych”? Na pewno każdej fance „Zmierzchu” oraz miłośniczkom powieści dla nastolatków. Jest to zapewne bardziej godna uwagi pozycja, od książek, gdzie wampiry błyszczą na słońcu.
W podobnej konwencji, aczkolwiek bardziej w wampirzym stylu jest seria Richelle Mead – teraz czytam „w szponach mrozu”.Zdecydowanie bardziej mi odpowiada jeśli postacie w takich książkach jednak mają ten zew natury.
Lipiec 8, 2010 o godzinie 12:57„nie nachalny” pisze się razem(?) :P
„Bo przecież która nastolatka nie marzy o życiu w świetle fleszy”
Znam przynajmniej jedną taką. ;)
„za oceanem wyszedł już czwarty tom”
Tak. I to było w marcu. Doprawdy, przeraziłam się, gdy Admin wspomniał o recenzjach kolejnych tomiszczy. Prawdopodobnie mogłabym o całej reszcie powiedzieć to samo, co o części pierwszej. Wolę jednak nie sprawdzać.
„oraz miłośniczkom powieści dla nastolatków”
Nie obrażaj nastolatków. ;) A przynajmniej nie porównuj pani Melissy do Makuszyńskiego. ;)
Ta książka to porażka. (uzasadnienie w mojej recenzji na Kawerna.pl)
Kwiecień 25, 2011 o godzinie 01:01Osobiście trzymam się z daleka od takich książek. Szkoda mi czasu i w ogóle. Po prostu nie jestem targetem.
Kwiecień 30, 2011 o godzinie 21:39Musisz być zalogowany aby móc komentować.
Anime Avatar Bioware Blizzard Dolna Półka Fabryka Słów Falkon Film Film na poniedziałek Gry Kolektyw Komiks Konkurs Konwenty Książki Lucas Arts Marvel Comics MMORPG PC Piątkowy Flashbang Playstation 3 Porytkon RPG Star Wars Trailer Ubisoft Valve Warszawa Wydawnictwo Portal xbox360
WP Cumulus Flash tag cloud by Roy Tanck and Luke Morton requires Flash Player 9 or better.
Copyright © 2002-2009 Miasto Fantastyki. Wszelkie prawa zastrzeżone | Kopiowanie materiałów bez zgody autorów zabronione! Design, XHTML i CSS: keithar.com, Projekt przystosował do wordpressa: fafkoolec.info.