<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Miasto Fantastyki &#187; Kino</title>
	<atom:link href="http://www.miastofantastyki.pl/category/filmy/kino/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.miastofantastyki.pl</link>
	<description>Serwis fantasy.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 29 Jul 2010 15:36:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Toy Story 3</title>
		<link>http://www.miastofantastyki.pl/2010/06/30/toy-story-3/</link>
		<comments>http://www.miastofantastyki.pl/2010/06/30/toy-story-3/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Jun 2010 12:06:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Adryt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[Kino]]></category>
		<category><![CDATA[Pixar]]></category>
		<category><![CDATA[Toy Story 3]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miastofantastyki.pl/?p=9116</guid>
		<description><![CDATA[Chudy, Buzz Astral i przyjaciele powracają na ekrany w wielkim stylu!Po ponad dziesięciu latach, studio Pixar postanowiło wrócić do tytułu, który odniósł sukces jak mało która animacja, czy film w ogóle! Przy tej jednak okazji narodziło się wiele wątpliwości. Czy film choć w połowie dorówna swoim poprzednikom? Czy nie będzie zrobiony na siłę? Czy pokaże [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chudy, Buzz Astral i przyjaciele powracają na ekrany w wielkim stylu!<span id="more-9116"></span>Po ponad dziesięciu latach, studio Pixar postanowiło wrócić do tytułu, który odniósł sukces jak mało która animacja, czy film w ogóle! Przy tej jednak okazji narodziło się wiele wątpliwości. Czy film choć w połowie dorówna swoim poprzednikom? Czy nie będzie zrobiony na siłę? Czy pokaże coś ciekawego i nie zhańbi swojego tytułu? Całe szczęście premiera &#8222;Toy Story 3&#8243; rozwiała wszelkie niejasności. Trzecia część gadających zabawek to absolutny hit i animacja niemal doskonała!</p>
<p>Historia przedstawiona w filmie rozpoczyna się na kilka dni przed wyjazdem Andy&#8217;ego na studia. Chłopak dorósł przez te parę lat i już od dawna nie bawi się zabawkami. Jego matka dochodzi do wniosku, że trzeba się ich pozbyć. Chłopak, choć niechętnie, wrzuca bohaterów ze swojego dzieciństwa do worka z zamiarem wyniesienia ich na strych. Niestety, pechowe zrządzenie losu sprawia, że zamiast trafić na poddasze lądują w przedszkolu o chwytliwej nazwie &#8222;Słoneczko&#8221;. Tam sprawy się komplikują&#8230;</p>
<p>Nadzwyczajne warunki  i świadomość, że właściciel nie potrzebuje już swoich zabawek sprawiają, że te przybierają różne postawy. Jedni uważają, że nie warto przejmować się chłopakiem i rozpocząć &#8222;nowe życie&#8221;, a inni jak najszybciej chcą wrócić do domu. Oczywiście prowadzi to do licznych nieporozumień i jeszcze bardziej utrudnia sytuację w jakiej się znaleźli. W końcu jednak dochodzą do względnego porozumienia i wspólnie próbują wydostać się z tarapatów. Między innymi knują plan, wykorzystują swoje indywidualne umiejętności i wykazują się niesamowitą konsekwencją oraz odwagą. Akcja przyśpiesza co chwilę i ani trochę nie pozwala się nudzić.<br />
<a href="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/06/Toy-Story-3-Andy-toy-story-3-9703149-1024-576.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-9128" title="Andy" src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/06/Toy-Story-3-Andy-toy-story-3-9703149-1024-576.jpg" alt="" width="610" height="343" /></a></p>
<p>Pixar jak zwykle w swojej animacji prócz inteligentnego humoru sytuacyjnego i słownego przemycił również motywy nieco poważniejsze. Tak więc widzowi przyjdzie zmierzyć się z takimi pojęciami jak zapomnienie, odrzucenie czy zbędność. Wszystko jednak serwowane w idealnie dobranych dawkach i przeplatane licznymi gagami, żartami, akcją, a także&#8230; romansem lub grozą! &#8222;Toy Story 3&#8243; dostarcza najróżniejszych przeżyć i doznać. W jednej chwili się śmiejemy, w drugiej wzruszamy, a jeszcze w innej emocje całkowicie sięgają zenitu.</p>
<p>Pod względem technicznym również nie ma nic do zarzucenia. Wytwórnia nieraz udowadniała swój wielki kunszt. Animacje są wiarygodne, dynamiczne i doskonale odwzorowują zachowania bohaterów. Muzyka i efekty dźwiękowe, również są odpowiednio dobrane. Pojawiają się elementy znane z poprzednich części takie jak piosenka &#8222;Ty druha we mnie masz&#8221;. Polskie tłumaczenie dostosowało się do Pixara i także odwaliło świetną robotę kilkukrotnie interpretując coś (z powodzeniem!) we własny sposób. Ponadto efekty 3D pogłębiają doznania sprawiając, że widz całkowicie &#8222;zanurza się&#8221; w wydarzenia na ekranie.</p>
<p>Końcówka filmu jest świetnym zamknięciem całej historii i ukłonem dla zabawek, którymi przecież każdy z nas się kiedyś bawił. Mogę się złożyć, że sentymentalne zakończenie sprawiło, że każdemu zakręciła się chociaż jedna łezka w oku. Mam nadzieję, że jeszcze przyjdzie mi obejrzeć film na miarę &#8222;Toy Story&#8221;. Jak dla mnie żadna inna animacja nie może się równać do tej magicznej serii.<br />
<a href="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/06/Toy-Story-3-Photo.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-9125" title="Toy-Story-3" src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/06/Toy-Story-3-Photo.jpg" alt="" width="610" height="342" /></a></p>
<p><em>Na koniec świata i jeszcze dalej!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miastofantastyki.pl/2010/06/30/toy-story-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moje trzy grosze w sprawie &#8222;Zmierzchu&#8221;</title>
		<link>http://www.miastofantastyki.pl/2010/06/04/moje-trzy-grosze-w-sprawie-zmierzchu/</link>
		<comments>http://www.miastofantastyki.pl/2010/06/04/moje-trzy-grosze-w-sprawie-zmierzchu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 20:14:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lorenzo Van Matterhorn</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[Kino]]></category>
		<category><![CDATA[Harry Potter]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Pattison]]></category>
		<category><![CDATA[Zmierzch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miastofantastyki.pl/?p=8722</guid>
		<description><![CDATA[Kilka lat temu obejrzałem, niejako z obowiązku, ekranizację „kultowej” powieści dla dzieci: „Harry Potter i coś tam, coś tam”. Pierwszą część rzecz jasna, bo kolejnym nie dałbym rady. Liczyłem się z tym, że przeżyję rozczarowanie, albowiem wcześniej zadałem sobie niemały trud i przeczytałem książkę. I co zaserwowali nam autorzy w obu tych dziełach? Nic, czego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kilka lat temu obejrzałem, niejako z obowiązku, ekranizację „kultowej” powieści dla dzieci: „Harry Potter i coś tam, coś tam”. Pierwszą część rzecz jasna, bo kolejnym nie dałbym rady. Liczyłem się z tym, że przeżyję rozczarowanie, albowiem wcześniej zadałem sobie niemały trud i przeczytałem książkę. I co zaserwowali nam autorzy w obu tych dziełach? Nic, czego byśmy wcześniej nie znali. Ot, taki zwykły, odgrzany koktail, w którym mamy wszystko czym przez lata karmiła się popularna literatura dziecięco-młodzieżowa w kwestii czarów, magii i latających mioteł. Używając słowa koktail posłużyłem się kulturalną przenośnią bo coś co zostało zmieszane, zmiksowane i „wyplute” w postaci nowej, ciepłej „potrawy”ma także inną nazwę. Młodzież wchodząca w świat imprez zakrapianych alkoholem doskonale wie, co mam na myśli.<span id="more-8722"></span></p>
<p><a href="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/06/Bez-nazwy-11.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-8768" title="Zmierzch" src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/06/Bez-nazwy-11.jpg" alt="" width="250" height="342" /></a>W swoich ocenach Potterowych dokonań byłem dość osamotniony, nie znajdując zrozumienia nawet u osób z mojego pokolenia. Spotkałem się nawet z recenzjami zawodowych krytyków filmowych wieszczących, że jest to dzieło na miarę „Władcy Pierścieni” itp. bredniami. To tak jakby porównywać tratwę z żaglowcem, ale „krytyczne” podwieszenie się pod producencką klamkę powoduje taką właśnie pomroczność.</p>
<p>Minęły lata, pokolenie młodych magów dorosło, zdobyło prawo jazdy, zaczęło łączyć się w pary i trzeba było im zaserwować kolejną, dojrzalszą papkę w postaci „Zmierzchu”- część pierwsza, bo chyba nikt nie wątpi, że będzie ich co najmniej kilka.</p>
<p>Recepta podobna, czyli najlepiej bawimy się przy tym, co już znamy. Przepraszam, jest jedna, politycznie poprawna i ekologicznie modna nowość. Wampiry nie piją ludzkiej krwi, piją krew lisków, sarenek i innych zwierzątek leśnych, czego oczywiście w filmie nie widać, bo nie wypada pokazywać zabijania biednych stworzeń. Następne pokolenie, jeszcze bardziej ludzkich wampirów będzie zapewne napadało na stacje krwiodawstwa i polowało na komary – te najedzone.</p>
<p>Celowo nie wspominam o intrydze (jest w ogóle taka?), zdjęciach, scenerii, grze aktorskiej, bo nie ma o czym. Efekty specjalne są marnej jakości a bezsensowne bieganie po drzewach irytuje i budzi litość. W wątek miłosny też ciężko uwierzyć skoro z trudem udaje się dostrzec w filmie choćby jeden pocałunek zakochanej pary. Ale jak tu się całować z zimnym jak trup facetem, jak się do takiego przytulić nie mówiąc już o reszcie? Dziewczyny, co z tego, że was obroni jak całe życie będziecie miały katar!</p>
<p>Obawiam się jednak, że nie zdołam do swojego zdania przekonać tych, do których film jest adresowany, czyli do zakompleksionych, piszczących i mdlejących na widok Pattinsona nastolatek. Może i dobrze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miastofantastyki.pl/2010/06/04/moje-trzy-grosze-w-sprawie-zmierzchu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kick-Ass</title>
		<link>http://www.miastofantastyki.pl/2010/05/01/kick-ass-2/</link>
		<comments>http://www.miastofantastyki.pl/2010/05/01/kick-ass-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 May 2010 20:13:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>iscariote</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[Kino]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Hit Girl]]></category>
		<category><![CDATA[Kick-Ass]]></category>
		<category><![CDATA[Mark Millar]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miastofantastyki.pl/?p=8221</guid>
		<description><![CDATA[W momencie, gdy w sieci pojawił się trailer z Hit-Girl, z dnia na dzień coraz więcej osób oczekiwało premiery. Bo czyż nie ma nic bardziej awesome od dziewczynki, która gromi bandytów w takt piosenki Banana Splits – The Dickies, a jaj największym marzeniem jest dostać balisong Benchmade model 42? Ten film musiał być hitem i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W momencie, gdy w sieci pojawił się trailer z Hit-Girl, z dnia na dzień coraz więcej osób oczekiwało premiery. Bo czyż nie ma nic bardziej awesome od dziewczynki, która gromi bandytów w takt piosenki Banana Splits – The Dickies, a jaj największym marzeniem jest dostać balisong Benchmade model 42? Ten film musiał być hitem i wyniki box office’u potwierdzają, że faktycznie był. Ale czy zasłużenie?<br />
<span id="more-8221"></span><br />
Poznajcie Dave’a Lizewskiego, chłopaka z problemami jak u każdego stereotypowego nastolatka. Nie jest wysportowany, pasjonują go komiksy i brakuje mu pewności siebie. Dziewczyny go ignorują, a reszta społeczeństwa nim pomiata. Wszystko się zmienia, gdy pewnego dnia Dave wpada na genialny pomysł. Zakłada kupiony przez Internet strój do nurkowania i wyrusza w miasto, by stać się pierwszym w historii superbohaterem. Wszystko kończy się półrocznym pobytem w szpitalu i metalowymi płytkami w ciele.  Normalny człowiek po takim spektakularnym początku szybko zrezygnowałbym z kariery herosa, jednak nie Dave. Nie wiedzieć czemu znów zakłada maskę i próbuje jeszcze raz. Zbieg okoliczności sprawia, że znajduje się we właściwym miejscu, o właściwym czasie i tym razem mu się udaje, przez co mieszkańcy miasta, z lokalnym mafioso na czele wpadają w niekoniecznie zdrowy szał na jego punkcie.<br />
<img src="http://img682.imageshack.us/img682/3865/kick1e.jpg" alt="Kick-Ass w akcji" height="100" /><br />
Niestety, to co było mocną stroną komiksu zostało spłycone przez twórców filmu i przesunięte na dalszy plan z powodów dla mnie niezbyt jasnych, czyli pewnie finansowych. Komiks Marka Millara jest ironiczną odpowiedzią na wszystkie historie „od zera do bohatera”, którymi raczą nas przyjaciele zza oceanu. W Ameryce – kraju marzeń, każdy w końcu w znajdzie miłość, szczęście i sukces. A im bardziej beznadziejny jesteś na początku, tym bardziej super okazujesz się być w grande finale. Millar drwi sobie z tego i konfrontuje mit amerykańskich superbohaterów z brutalną rzeczywistością czasów współczesnych odpowiadając na pytanie, co by było gdyby teraz nagle na ulicy pojawił się ktoś w przebraniu nietoperza nazywający siebie Batmanem i chciał bronić miasta przed złem. Z pewnością szybko skończyłby karierę. Swoistym urokiem komiksu jest również jego brutalność, jednak przemoc w komiksie to tylko dodatkowy smaczek, mający na celu przerysowanie komiksowego świata. Zabawa twórców z tym, w czym Quentin Tarantino jest mistrzem, czyli tzw. „unnecessary violence”. Tymczasem filmowy Kick-Ass porzuca komiksowe korzenie, by pójść w ślady filmowego Spider-Mana w bardziej krwawej, nie do końca uzasadnionej otoczce. Dave odkrywa, że dzięki metalowym płytkom i nieczułym nerwom może znieść prawie każdy poziom bólu, na czym opiera swoje superbohaterstwo, wynosząc ten fakt do rangi super mocy, co jest zwyczajnie naiwne, ale i tak dzięki temu jego życie zamienia się w pasmo niekończących się sukcesów. I ciężko mi się jest zgodzić ze stwierdzeniem jakoby Kick-Ass był filmem stworzonym przez nerda dla nerdów. Komiks owszem, ale film z całą pewnością nie. Świadczy o tym brak wyraźnie zarysowanego autoironicznego wydźwięku, obecność humoru opierającego się na gagach przysłaniających geekowe odniesienia do popkultury (patrz bazooka) i całkowicie niepotrzebna i totalnie odrzucająca scena erotyczna na tyłach restauracji, której ukryte motywy wciąż pozostają dla mnie niewyjaśnione.<br />
<img src="http://img156.imageshack.us/img156/3617/kick2.jpg" alt="Big Daddy i Hit-Girl" height="100" /><br />
Obsada filmu została dopasowana bardzo dobrze. Na pierwszym miejscu mój faworyt, czyli jak zwykle świetny Mark Strong. Tym razem w roli mafiosa popadającego stopniowo w szaleństwo, bo jakiś dzieciak z youtube’a w przebraniu płetwonurka niszczy mu interesy. Chloe Moretz, czyli wspominana w pierwszym akapicie Hit-Girl zagrała swoją postać, mimo jej przerysowanego charakteru, niewiarygodnie prawdziwie, co budzi pewne obawy, czy aby na pewno wszystko jest z nią w porządku. Ale nie da się zaprzeczyć, że ona dla Kick-Assa jest tym, czym Depp dla Piratów z Karaibów. Towarzyszy jej Big Daddy, czyli Nicolas Cage, co do którego miałem poważne obawy, ale na szczęście się myliłem. Trafiony wybór i wyśmienita charakteryzacja z „kozackim” wąsem zostanie z pewnością długo zapamiętana. Aaron Johnson w roli tytułowej wypada blado na tle innych postaci. Komiksowy Dave był średniego wzrostu nieporadnym nerdem, który chciał w końcu zrobić coś fajnego. Jego filmowy odpowiednik przez większość filmu na siłę stara się być cool, co wychodzi mu niespecjalnie dobrze, w efekcie wywołując na twarzy uśmiech politowania. Na końcu stawki jest Christopher Mintz-Plasse w roli Red-Mista. Postaci w ogóle niezabawnej i niepotrzebnie aż tak w filmie wyeksponowanej. Dziewczynę i przyjaciół Dave’a w zestawieniu możemy pominąć, bo są to postacie marginalne i nie sprawiłoby różnicy zastąpienie ich innymi twarzami z amerykańskich komedyjek dla nastolatków, gdzie motywem przewodnim są kawały o prawiczkach i pączkach.</p>
<p>Na szczególną uwagę zasługuje świetnie dobrany soundtrack, który wywoływał uśmiech na mej twarzy przez większość filmu i montaż. Bo trzeba powiedzieć, że niestety często zdarza się tak, że w trailerze dostajemy świetnie zmontowaną kompilację wszystkich dynamicznych scen filmu, a w kinie okazuje się, że nas oszukali i ta minutowa składanka jest lepsza od filmu. Kick-Ass należy do tej niezbyt licznej grupy, gdzie tak nie jest. I mimo, że po tej recenzji mogłoby się wydawać, że film mi się nie spodobał, bo mam do niego sporo pretensji, to nie jest to prawda. Naprawdę dobrze się na nim bawiłem i uśmiałem po pachy, jednak nie jest to ekranizacja, na którą zasługuje komiks Marka Millara. Teraz pozostaje tylko czekać na drugą serię komiksu i kolejną ekranizację. Ale do tego jeszcze trochę, bo prace nad komiksem dopiero mają się zacząć. Ale już teraz wiadomo, że będzie więcej Hit-Girl, a skoro tak, to szykuje się kolejny hit.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miastofantastyki.pl/2010/05/01/kick-ass-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Godzilla, Mothra i król Ghidorah atakują</title>
		<link>http://www.miastofantastyki.pl/2010/03/21/godzilla-mothra-i-krol-ghidorah-atakuja/</link>
		<comments>http://www.miastofantastyki.pl/2010/03/21/godzilla-mothra-i-krol-ghidorah-atakuja/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Mar 2010 18:12:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ale Kino!</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino]]></category>
		<category><![CDATA[Ale Kino!]]></category>
		<category><![CDATA[godzilla]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miastofantastyki.pl/?p=7668</guid>
		<description><![CDATA[W dwudziestym piątym filmie o Godzilli kultowy jaszczur walczy z wielką ćmą Mothrą, dinozaurem Baragonem i trzygłowym smokiem, królem Ghidorah &#8211; monstrami z fantastycznej menażerii wytwórni Toho. Zostaje też rzucone nowe światło na pochodzenie samego Godzilli: potwór jest nie tylko dzieckiem popromiennej mutacji, lecz także ucieleśnieniem mściwych duchów ofiar II wojny światowej. Cień Godzilli znów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W dwudziestym piątym filmie o Godzilli kultowy jaszczur walczy z wielką ćmą Mothrą, dinozaurem Baragonem i trzygłowym smokiem, królem Ghidorah &#8211; monstrami z fantastycznej menażerii wytwórni Toho. Zostaje też rzucone nowe światło na pochodzenie samego Godzilli: potwór jest nie tylko dzieckiem popromiennej mutacji, lecz także ucieleśnieniem mściwych duchów ofiar II wojny światowej.<span id="more-7668"></span></p>
<p><a href="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/03/GodzillaMothraikrolGidorahAtakuja4.jpg"><img src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/03/GodzillaMothraikrolGidorahAtakuja4-300x202.jpg" alt="" title="Godzilla" width="300" height="202" class="alignnone size-medium wp-image-7670" /></a>Cień Godzilli znów pada na Japonię. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym jest zagłada amerykańskiej łodzi podwodnej, zniszczonej przez tajemniczą siłę. Japoński admirał Tachibana nie ma wątpliwości, kto stoi za tą tragedią. W pamięci wojskowego wciąż żywe są wydarzenia sprzed 50 lat &#8211; atak Godzilli na Tokio w 1954 roku. Zginęli wówczas rodzice Tachibany. Admirał ma świadomość powagi zagrożenia i szykuje kraj do obrony. Niestety, rząd nie chce słuchać doświadczonego wojskowego, bagatelizuje problem i w końcu odsuwa Tachibanę od dowodzenia. Admirałowi wierzy na szczęście jego córka, reporterka telewizyjna. Dziewczyna trafia na ślad tajemniczego starca o imieniu Isayama. To człowiek, który rzuca nowe światło na pochodzenie Godzilli. Isayama twierdzi, że potwór powstał nie tylko w wyniku mutacji wywołanej radioaktywnym skażeniem, lecz jest również ucieleśnieniem gniewnych dusz setek tysięcy ofiar II wojny światowej, które znalazły swój grób na dnie Pacyfiku. To właśnie z tego powodu zabicie Godzilli konwencjonalną bronią jest niemożliwe. Nadzieja Japonii tkwi nie w armii, lecz w mitycznych stworach, których siła może powstrzymać niszczycielki pochód jaszczura. Zgodnie z najczarniejszymi przewidywaniami admirała Tachibany, Godzilla rzeczywiście uderza na Japonię. Wojsko jest bezsilne. W tej sytuacji starzec Isayama budzi z wielowiekowego snu trzy starożytne bestie: rogatego dinozaura Baragona, gigantyczną ćmę Mothrę i trzygłowego smoka króla Ghidorah. Potwory stają do walki z Godzillą, a Japonia przeobraża się w arenę bitwy olbrzymów.</p>
<p><a href="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/03/GodzillaMothraikrolGidorahAtakuja8.jpg"><img src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/03/GodzillaMothraikrolGidorahAtakuja8-300x195.jpg" alt="" title="Godzilla" width="300" height="195" class="alignnone size-medium wp-image-7671" /></a>„Godzilla, Mothra i król Ghidorah atakują” to prezent zafundowany wszystkim fanom filmów kaiju – japońskich widowisk z wielkimi potworami w roli głównej. W dwudziestym piątym filmie o Godzilli występują aż cztery. Oprócz najpopularniejszego z nich – samego Godzilli –pojawiają się król Ghidorah, Mothra i nie wymieniony w tytule Baragon. Wszystkie trzy monstra były doskonale znane miłośnikom Godzilli &#8211; występowały u jego boku lub walczyły z nim w poprzednich filmach serii. Jednocześnie fabuła ignoruje wszystkie dotychczasowe sequele. „Godzilla, Mothra i hról Ghidorah atakują” odwołuje się bezpośrednio do pierwszej, oryginalnej produkcji Ishiro Hondy z 1954 roku. W filmie znalazła się także aluzja do amerykańskiej próby zmierzenia się z mitem Godzilli. W 1998 powstała pierwsza (i jak dotąd ostatnia) hollywoodzka produkcja o jaszczurze, w reżyserii specjalisty od kina katastroficznego Rolanda Emmericha. Film był wystawny, ale fani przyjęli tę propozycję chłodno. Symboliczna była reakcja Kena Satsumy, kasakadera grającego Godzillę w japońskich filmach ery Heisei (1984-1995). Artysta wyszedł z premiery w połowie projekcji mówiąc głośno: „To nie jest Godzilla, to nie ma duszy”. W filmie „Godzilla, Mothra i król Ghidorah atakują” jeden z bohaterów, admirał Tachibana, tłumacząc podwładnym skalę zagrożenia, opowiada o ataku, jaki jaszczur przypuścił na Tokio w 1954 roku i dodaje, że podobno pod koniec XX wieku potwór podobny do Godzilli zaatakował Nowy Jork. Dla Japońskich widzów była to czytelna aluzja. Amerykańskie monstrum to tylko imitacja, w najlepszym razie podobna do Godzilli. Prawdziwy potwór może być tylko z Japonii.</p>
<p><strong>GODZILLA, MOTHRA I KRÓL GHIDORAH ATAKUJĄ</strong><br />
(Gojira, Mosura, Kingu Gidora: Daikaiju sokogeki)<br />
science fiction, Japonia, 2001, 105 min</p>
<p>reżyseria: Shusuke Kaneko<br />
scenariusz: Keiichi Hasengawa, Masahiro Yokotani, Shusuke Kaneko<br />
zdjęcia: Masahiro Kishimoto<br />
muzyka: Kō Ōtani<br />
obsada: Chiharo Niiyama, Ryudo Uzaki, Masahiro Kobayashi</p>
<p>Premiera na kanale Ale Kino!: poniedziałek, 22 marca, godz. 20:10, <strong>FILM ZOSTANIE WYEMITOWANY W FORMACIE 16:9</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miastofantastyki.pl/2010/03/21/godzilla-mothra-i-krol-ghidorah-atakuja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powrót Godzilli</title>
		<link>http://www.miastofantastyki.pl/2010/03/14/powrot-godzilli/</link>
		<comments>http://www.miastofantastyki.pl/2010/03/14/powrot-godzilli/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Mar 2010 21:37:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ale Kino!</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino]]></category>
		<category><![CDATA[Ale Kino!]]></category>
		<category><![CDATA[godzilla]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miastofantastyki.pl/?p=7593</guid>
		<description><![CDATA[Film zrealizowany na 30. jubileusz narodzin Godzilli. Widowisko Kojiego Hashimoto otworzyło nową erę w historii ulubionego potwora Japonii. Po dekadzie nieobecności Godzilla powrócił na ekrany większy, silniejszy i wspanialszy, aby rozpocząć nową serię kinowych triumfów. Rybacki statek ulega na morzu tajemniczemu wypadkowi. Spośród całej załogi udaje się odnaleźć tylko jednego marynarza. Ocalony twierdzi, że katastrofę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Film zrealizowany na 30. jubileusz narodzin Godzilli. Widowisko Kojiego Hashimoto otworzyło nową erę w historii ulubionego potwora Japonii. Po dekadzie nieobecności Godzilla powrócił na ekrany większy, silniejszy i wspanialszy, aby rozpocząć nową serię kinowych triumfów. <span id="more-7593"></span></p>
<p>Rybacki statek ulega na morzu tajemniczemu wypadkowi. Spośród całej załogi udaje się odnaleźć tylko jednego marynarza. Ocalony twierdzi, że katastrofę spowodował potwór Godzilla. W obawie przed wybuchem paniki japoński rząd trzyma te rewelacje w sekrecie. Tymczasem zniszczony zostaje radziecki atomowy okręt podwodny. ZSRR podejrzewa amerykańską prowokację. Trwa zimna wojna i świat staje na krawędzi konfliktu nuklearnego. W tej sytuacji Japończycy nie mogą dłużej ukrywać prawdy i ogłaszają publicznie hiobową wieść o powrocie Godzilli, który okazuje się odpowiedzialny za zatopienie podwodnego okrętu. Zresztą tajemnicy i tak nie dałoby się już utrzymać, ponieważ Godzilla wychodzi wreszcie z Oceanu i rusza na Tokio, siejąc po drodze grozę i zniszczenie.</p>
<p><a href="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/03/PowrotGodzilli1.jpg"><img src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/03/PowrotGodzilli1-300x204.jpg" alt="" title="Powrót Godzilli" width="300" height="204" class="alignnone size-medium wp-image-7597" /></a>„Powrót Godzilli” to uwieńczona sukcesem reaktywacja kultowej serii filmów o gigantycznym potworze. W połowie lat 70. licząca wówczas 15 filmów saga o Godzilli, została dotknięta kryzysem: możliwości cyklu wydawały się wyczerpane, brakowało pomysłów na kontynuację. Po „Terrorze Mechagodzilli” z 1976 kolejne próby wznowienia serii kończyły się klęską. W 1983 roku wytwórnia Toho, w której narodził się Godzilla, zorganizowała jednak wielki festiwal, na którym pokazano wszystkie dotychczasowe obrazy o wielkim jaszczurze. Przegląd odniósł niespodziewany sukces, w Japonii doszło do ponownego zainteresowania Godzillą, pojawiła się nowa generacja młodych fanów. Dla wytwórni Toho był to jednoznaczny sygnał do wskrzeszenia potwora. Moment był idealny: w 1984 roku mijało 30 lat od premiery pamiętnej „Godzilli” Ishiro Hondy – filmu, od którego wszystko się zaczęło. Na jubileusz jaszczura producenci z Toho postanowili nie tylko przygotować nowy film z jego udziałem, ale przy okazji odświeżyć całą sagę i zacząć ją jeszcze raz. Toho zaproponowało nawet wyreżyserowanie „Powrotu&#8230;” Ishiro Hondzie, autorowi pierwszej „Godzilli”. Filmowiec odmówił jednak, gdyż był wtedy zaangażowany w intensywną współpracę z Akirą Kurosawą.</p>
<p>„Powrót Godzilli”, szesnasty obraz z jaszczurem w roli głównej, pomyślany był jako powrót do korzeni. W sensie fabularnym film ignoruje wszystkie sequele nakręcone po 1954 roku i odwołuje się bezpośrednio do oryginalnej produkcji. W miarę rozwoju sagi w latach 60. i 70. Godzilla z niszczycielskiego monstrum zmieniał się w bohatera pozytywnego i obrońcę ludzkości, walczącego z coraz to nowymi gigantycznymi monstrami. W „Powrocie Godzilli” nie ma żadnych konkurencyjnych potworów, fabuła jest skoncentrowana wyłącznie na jaszczurze, który znów odgrywa rolę spadającej na Japonię plagi.</p>
<p><a href="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/03/PowrotGodzilli4.jpg"><img src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/03/PowrotGodzilli4-300x190.jpg" alt="" title="Powrót Godzilli" width="300" height="190" class="alignnone size-medium wp-image-7599" /></a>Operacja wprowadzenia Godzilli na powrót do obiegu zakończyła się pełnym powodzeniem. Wytwórnia Toho zaangażowała do produkcji nowe techniki filmowe. Godzilla stał się jeszcze potężniejszy i większy: z 50 metrów jaszczur urósł do blisko 100. Godzillę wciąż odgrywał przebrany w kostium kaskader kroczący pośród makiet miniaturowych miast, ale w filmie wykorzystano także ogromny, 7-metrowej wysokości animatroniczny model potwora i pionierskie efekty komputerowe. „Powrót Godzilli” otworzył nową, drugą serię sagi, zwaną filmami &#8222;ery Heisei&#8221;, w ramach której w ciągu następnych 10 lat nakręcono 7 filmów.</p>
<p><strong>POWRÓT GODZILLI</strong><br />
(Gojira)<br />
science fiction, Japonia, 1984, 107 min</p>
<p>reżyseria: Koji Hashimoto<br />
scenariusz: Shuichi Nagahara<br />
zdjęcia: Kazutami Hara<br />
muzyka: Reijiro Koroku<br />
obsada: Kenpachiro Satsuma, Ken Tanaka, Yasuko Sawaguchi, Yosuke Natsuki</p>
<p>Premiera na kanale Ale Kino!: poniedziałek, 15 marca, godz. 20:10, <strong>FILM ZOSTANIE WYEMITOWANY W FORMACIE 16:9</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miastofantastyki.pl/2010/03/14/powrot-godzilli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wilkołak</title>
		<link>http://www.miastofantastyki.pl/2010/03/13/wilkolak/</link>
		<comments>http://www.miastofantastyki.pl/2010/03/13/wilkolak/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Mar 2010 20:44:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>iscariote</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy]]></category>
		<category><![CDATA[Kino]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[Wilkołak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miastofantastyki.pl/?p=7558</guid>
		<description><![CDATA[Cieszy mnie fakt, że na ekranach kin w końcu pojawił się „Wilkołak”, a nie było przecież wcale takie pewne, czy w ogóle się pojawi. Udało się jednak i oto jest ratunek dla wszystkich tych, którzy tak jak ja są już zmęczeni byciem osaczanym przez wymuszoną falę wampiryzmu zarówno w kinie jak i książkach, czy serialach. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cieszy mnie fakt, że na ekranach kin w końcu pojawił się „Wilkołak”, a nie było przecież wcale takie pewne, czy w ogóle się pojawi. Udało się jednak i oto jest ratunek dla wszystkich tych, którzy tak jak ja są już zmęczeni byciem osaczanym przez wymuszoną falę wampiryzmu zarówno w kinie jak i książkach, czy serialach.<br />
<span id="more-7558"></span><br />
Skąd ten boom? Nie wiem. Czemu trafiło na wampiry? Również nie mam pojęcia. Przecież wampiry nie są jedynymi mrocznymi, intrygującymi wytworami ludzkiej wyobraźni, które można wykorzystywać w popkulturze. Wilkołaki tez potrafią takie być i dzięki horrorowi Joe Johnstona nie muszą nam się więcej kojarzyć z półnagimi nastoletnimi Indianami wychodzącymi z lasu. Ktoś nie wierzy? Zapraszam do kin, aby przekonać się na własne oczy. Zapewniam, nie będą to zmarnowane pieniądze.</p>
<p>„Wilkołak” jest remakem klasycznego horroru z 1941 roku o tym samym tytule. Fabuła w ogólnym zarysie nie została zmieniona i trzyma się gotyckich ram pierwowzoru. Tak więc w ponurej rezydencji mieszka rodzina, która zmagać musi się z wieloma przeciwnościami losu. Matka głównego bohatera, Lawrence’a Talbota (Benicio Del Toro) popełnia samobójstwo. Chłopiec nie może sobie z tym poradzić i ojciec (Anthony Hopkins) zmuszony jest wysłać go do zakładu psychiatrycznego. Po pobycie Lawrence wyrusza w świat, zostaje znanym aktorem i osiąga sukcesy w Nowym Jorku.  Jednak gdy w niewyjaśnionych okolicznościach znika Ben, jego brat, Lawrence zmuszony jest wrócić do rodzinnej posiadłości, stawić czoła koszmarom przeszłości i rozwikłać zagadkę zaginięcia. W końcu jasnym się staje, że Ben nie żyje, a do czynienia mamy z działalnością wilkołaka. Lawrence przekonuje się o tym na własnej skórze. Zostaje ugryziony przez bestię i już niedługo sam ma się przekonać jak to jest wyć do księżyca w pełni i być przeklętym.<br />
<img class="alignleft" src="http://img3.imageshack.us/img3/9304/wilk1a.jpg" alt="Emily Blunt" width="200" /><br />
To, co wyróżnia „Wilkołaka” na tle innych produkcji to sprawnie poprowadzona, klimatyczna fabuła, która dała twórcom możliwość zabawy z konwencją. Z jednej strony mamy stylizowany na klasyczne filmy grozy horror subtelnie ocierający się o kicz, gdzie dziewczyna biegnie przez las, a za nią na tle księżyca człapie przypominający Chewbaccę wilkołak. Z drugiej zaś wciągający i momentami bardzo krwawy film ze świetnymi kreacjami, przemyślanymi dialogami i dobrze oglądającą się stroną wizualną. Wilkołak u Johnstona faktycznie przypomina owłosionego kosmitę z Gwiezdnych Wojen, jednak sceny przemiany i rzezi wyglądają naprawdę imponująco. Na dokładkę dostajemy tła i dekoracje, które są na przyzwoitym poziomie i tworzą tym samym dopełnienie dla wielu scen, które w innej oprawie z pewnością nie pozostawiłyby po sobie takiego wrażenia. Przykładem niech będzie ponury szpital psychiatryczny, na którego samą myśl ciarki mnie właśnie przechodzą. Za minus można uznać trochę niezdarny montaż. Można to jednak zrzucić na karb chęci wystylizowania filmu. Nie rzuca się to jednak w oczy aż tak bardzo żeby męczyło i psuło odbiór.</p>
<p>Obsadę stanowią aktorzy z wyższej półki, co widać i słychać, i mimo że Benicio Del Toro gra głównego bohatera, to nie on gra główne skrzypce w całym filmie. Wbrew pozorom w pewnym momencie na pierwszy plan wysuwają się drugoplanowe kreacje. Anthony Hopkins z rolą trochę obłąkanego żyjącego w swoim świecie ojca i Hugo Weaving, czyli ironiczny i cyniczny śledczy Abberline, którego moim zdaniem mogłoby być zdecydowanie więcej. Jest to postać z pokładami niewykorzystanego potencjału, który spokojnie zmiótłby Abrahama Van Hellsinga z pierwszego miejsca na podium łowców potworów, gdyby tylko dali mu się wykazać. Na deser zostaje nam do skonsumowania Emily Blunt i jej usta, które stanowią przyjemny dodatek. Przy pracach nad filmem aktorsko brał udział również Gene Simmons z zespołu KISS, który… nagrał wycie wilkołaka. W momencie oglądania nie miałem o tym pojęcia i wilcze wycie brzmiało dla mnie jak najbardziej naturalnie. Wniosek z tego taki, że Simmons świetnie wywiązał się ze swojej roli.</p>
<p><img class="alignleft" src="http://img535.imageshack.us/img535/2239/wilk2.jpg" alt="" width="200" /></p>
<p>„Wilkołak” już powoli schodzi z ekranów kin. Szkoda, bo mało ostatnio filmów na takim poziomie, nie tylko horrorów. Czy jest straszny? Na pewno sprawi, że przyjemnie podskoczycie w fotelu przynajmniej kilka razy.  Należy jednak bardziej zwrócić uwagę na fabułę, której w ostatnich, najnowszych produkcjach brak, a w „Wilkołaku” jest jej pod dostatkiem i jest wyśmienita.</p>
<p>Jeśli nie uda wam się zdążyć do kin, to zawsze pozostaje stary „Wilkołak”, który wyszedł na DVD w serii „Potwory rodem z Universal Studios” i kosztuje naprawdę nieduże pieniądze, a z pewnością umili wam czas oczekiwania na płytę z nowszą wersją.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miastofantastyki.pl/2010/03/13/wilkolak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>King Kong kontra Godzilla</title>
		<link>http://www.miastofantastyki.pl/2010/02/26/king-kong-kontra-godzilla/</link>
		<comments>http://www.miastofantastyki.pl/2010/02/26/king-kong-kontra-godzilla/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Feb 2010 22:14:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ale Kino!</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino]]></category>
		<category><![CDATA[Ale Kino!]]></category>
		<category><![CDATA[godzilla]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miastofantastyki.pl/?p=7376</guid>
		<description><![CDATA[„King Kong kontra Godzilla” to pierwszy kolorowy film o przygodach ulubionego potwora Kraju Kwitnącej Wiśni. Gigantyczny jaszczur, ikona japońskiej popkultury, staje do walki z ikoną popkultury amerykańskiej, monstrualną małpą King Kongiem. Twórcy Godzilli zmieniają tu ton swojej opowieści: katastroficzne kino grozy ustępuje miejsca przygodowemu widowisku. Obrotny przedsiębiorca pan Tako (Ichiro Arishima) pracuje w przemyśle farmaceutycznym. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„King Kong kontra Godzilla” to pierwszy kolorowy film o przygodach ulubionego potwora Kraju Kwitnącej Wiśni. Gigantyczny jaszczur, ikona japońskiej popkultury, staje do walki z ikoną popkultury amerykańskiej, monstrualną małpą King Kongiem. Twórcy Godzilli zmieniają tu ton swojej opowieści: katastroficzne kino grozy ustępuje miejsca przygodowemu widowisku.<span id="more-7376"></span></p>
<p>Obrotny przedsiębiorca pan Tako (Ichiro Arishima) pracuje w przemyśle farmaceutycznym. Pewnego dnia docierają do niego pogłoski o niezwykłej wyspie zagubionej na Pacyfiku. Według plotek rosną tam owoce o fenomenalnych właściwościach leczniczych. Ale to nie wszystko: zgodnie z legendą żyje tam także potwór – gigantyczna małpa, którą tubylcy czczą jako bóstwo o imieniu King Kong. <img src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/02/KingKongKontraGodzilla4-300x177.jpg" alt="" title="King Kong Kontra Godzilla" width="300" height="177" class="alignnone size-medium wp-image-7379" />  Pan Tako wysyła na Pacyfik swoich ludzi, aby przywieźli cudowne owoce i, jeżeli się uda, również mitycznego stwora. Misja Japończyków niemal się udaje. Wysłannicy pana Tako uprowadzają z wyspy uśpionego King Konga. U wybrzeży Japonii gigant budzi się jednak i wyrywa na wolność. Zapowiada się klęska na nieprzewidywalną skalę. W tym samym czasie amerykańska łódź podwodna natrafia na dryfującą górę lodową o podejrzanym wyglądzie. W wielkiej bryle lodu zamrożony był Godzilla. Obudzony na powrót do życia potwór pojawił się na japońskiej ziemi, pustosząc kraj i siejąc grozę. Wojsko nie jest w stanie powstrzymać monstrum. Do walki z jaszczurem staje King Kong, a Japonia zmienia się w arenę pojedynku olbrzymów.</p>
<p>Film „Godzilla” z 1954 roku odniósł sukces najpierw w rodzinnej Japonii, a później na całym świecie. Sequel przeboju, widowisko „Godzilla kontratakuje” z 1955, został jednak przyjęty przez fanów chłodno. Po 7 latach jaszczur powrócił na ekrany w obrazie „King Kong kontra Godzilla”. Realizacją znów zajął się reżyser oryginalnego filmu, Ishiro Honda, przyjaciel i długoletni współpracownik Akiry Kurosawy, a jednocześnie mistrz japońskiego science fiction.</p>
<p><img src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/02/KingKongKontraGodzilla9-300x181.jpg" alt="" title="King Kong Kontra Godzilla" width="300" height="181" class="alignnone size-medium wp-image-7377" />  Godzilla związany był z King Kongiem od momentu swojego powstania. To właśnie amerykański film o wielkiej małpie z 1933 roku był kluczową inspiracją dla twórców Godzilli, z reżyserem Ishiro Hondą na czele. Japończycy byli pod świeżym wrażeniem King Konga, który wszedł na ekrany w ich kraju dopiero na początku lat 50. Tymczasem w drugiej połowie dekady, Willis O’Brien i inni twórcy oryginalnego „King Konga”, usiłowali zainteresować hollywoodzkich producentów nowym projektem, w którym wielka małpa zmierzyłaby się&#8230; z potworem doktora Frankensteina. Pomysł nie znalazł uznania w Stanach. Podjęła go za to japońska wytwórnia Toho – z tą różnicą, że Japończycy postanowili w roli przeciwnika King Konga obsadzić nie Frankensteina, lecz własne monstrum, Godzillę.</p>
<p>„King Kong kontra Godzilla” był <strong>pierwszą kolorową produkcją</strong> z serii przygód wielkiego jaszczura. Film przyniósł odmianę wizerunku sagi. Dwa pierwsze obrazy z Godzillą w roli głównej były katastroficznymi filmami grozy. W trzeciej odsłonie sagi katastrofizm pozostał – walczące giganty obracają w proch i perzynę japońskie wioski i miasta &#8211; jednocześnie jednak do filmu wprowadzone zostały nieobecne wcześniej elementy humoru. Wraz z filmem „King Kong kontra Godzilla” seria zaczęła ewoluować od horroru w stronę przygodowego widowiska.</p>
<p><strong>KING KONG KONTRA GODZILLA</strong><br />
(Kingu Kongu tai Gojira)<br />
science fiction, Japonia, 1962, 105 min</p>
<p>reżyseria: Ishiro Honda<br />
scenariusz Shinichi Sekizawa<br />
zdjęcia: Hajime Koizumi<br />
muzyka: Akira Ifukube<br />
obsada: Tadao Takashima, Ichiro Arishima, Yû Fujiki</p>
<p>Premiera na kanale Ale Kino!: poniedziałek, 1 marca, godz. 20:25, <strong>FILM ZOSTANIE WYEMITOWANY W FORMACIE 16:9</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miastofantastyki.pl/2010/02/26/king-kong-kontra-godzilla/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Avatar</title>
		<link>http://www.miastofantastyki.pl/2009/12/28/avatar/</link>
		<comments>http://www.miastofantastyki.pl/2009/12/28/avatar/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Dec 2009 19:07:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fafkoolec</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino]]></category>
		<category><![CDATA[Avatar]]></category>
		<category><![CDATA[James Cameron]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miastofantastyki.pl/?p=6374</guid>
		<description><![CDATA[Avatar miał być rewolucją, miał przekreślić to, co znamy z dotychczasowych filmów i obdarować nas lepszą, nową wersją Kina. Jednak, coś po drodze się nie udało. Zacznijmy od początku. W tym wypadku początkiem jest śmierć. Śmierć cenionego naukowca i uczestnika eksperymentu &#8222;Avatar&#8221;, a w dodatku brata bliźniaka głównego bohatera. Na szczęście bracia moją podobny genotyp, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Avatar miał być rewolucją, miał przekreślić to, co znamy z dotychczasowych filmów i obdarować nas lepszą, nową wersją Kina. Jednak, coś po drodze się nie udało. Zacznijmy od początku.</p>
<p><span id="more-6374"></span></p>
<p>W tym wypadku początkiem jest śmierć. Śmierć cenionego naukowca i uczestnika eksperymentu &#8222;Avatar&#8221;, a w dodatku brata bliźniaka głównego bohatera. Na szczęście bracia moją podobny genotyp, co skłania osoby na górze do złożenia propozycji nie do odrzucenia. Jake Sully, niegdyś komandos, obecnie uwięziony na wózku facet bez wykształcenia, ma zastąpić brata. Wyrusza na księżyc pewnej planety, zamieszkały przez lud Na’vi, lud wielkich niebieskich stworzeń, które nie są tak rozwinięte technologicznie jak mieszkańcy Ziemi.<br />
<img src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2009/12/1b.jpg" alt="" title="Avatar" width="610" height="295" class="alignnone size-full wp-image-6380" /></p>
<p>&#8222;Avatar&#8221; to unowocześniona historia z początków Ameryki. Kowboje bez skrupułów, wyposażeni w nowoczesną broń kontra niebieskoskórzy, zacofani kolesie z łukami i umiłowaniem przyrody jako głównymi atutami. Tak, przyroda i środowisko naturalne to jeden z głównych tematów filmu. O tym, że nasze pragnienie rozwoju technologicznego to może wcale nie jest najlepsze wyjście, że własną planetę trzeba chronić, a ludzie powinni trzymać się jak najbliżej środowiska usłyszycie tu nie raz.</p>
<p>Film ten to przede wszystkim klimat i obraz. Cameron nie miał jak postawić na co innego, bo fabuła jest prosta, wręcz przewidywalna. Film jakoś się trzyma tylko dzięki obrazowi i klimatowi, jaki on stwarza. Nie, nie czułem się jak na innej planecie. Gorzej, nie czułem nawet, że ona istnieje, razem ze swymi niebieskimi mieszkańcami. Animacji komputerowej cały czas czegoś brakuje, a tak liczne zestawienia jej z prawdziwymi aktorami i przedmiotami powoduje, że coraz trudniej w nią uwierzyć. Oglądając ten film żałowałem, że technika poszła aż tak do przodu. To nie są czasy &#8222;Star Wars&#8221;, gdzie trzeba było kombinować, by wymyślić sposób na jak najlepsze pokazanie czegoś niewyobrażalnego. Teraz wystarczy mieć komputer, żeby uzyskać podobny efekt. Podobny, bo jeszcze przez długi czas będzie trudno zastąpić prawdziwość wybuchu czy dobrej makiety pojazdu przez model 3d.<br />
<img src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2009/12/4.jpg" alt="" title="Avatar" width="610" height="295" class="alignnone size-full wp-image-6392" /></p>
<p>I tu przychodzi smutna prawda &#8212; Avatar to film zwykły do bólu. Przyozdobiony nową technologią, podrasowany przez wszechobecny trzeci wymiar, przedstawia to co już znamy. To nie pierwszy film 3d, nie pierwszy w którym wykorzystano technikę motion capture, nie pierwszy miesza animacje z tradycyjnie nagranym obrazem. To już wszystko było, tylko na mniejszą skalę.</p>
<p>Ten film jest długi. I gdy mówię długi, mam na myśli długaśny, co odbiło się na wartkości akcji. Tak, bywa nudno. Tak, są sekwencje przy których można zasnąć. Jednak, są też momenty wgniatające w fotel, są obrazy, które zachwycają i wreszcie aktorsko, w przeciwieństwie do Titanica, nie jest źle. Czasem nadekspresja bije po oczach, jednak nie jest to aż tak nagminne. Na szczególną uwagę zasługuje, moim zdaniem, Giovanni Ribisi, który świetnie wypadł w swej roli.</p>
<p>Nie powiem z pełną odpowiedzialnością &#8212; nie idźcie na ten film, bo przy jego wszystkich wadach mam świadomość, że jeżeli bym go nie zobaczył, to bym żałował.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miastofantastyki.pl/2009/12/28/avatar/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Surogaci</title>
		<link>http://www.miastofantastyki.pl/2009/09/30/surogaci/</link>
		<comments>http://www.miastofantastyki.pl/2009/09/30/surogaci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Sep 2009 15:09:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>iscariote</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino]]></category>
		<category><![CDATA[Bruce Willis]]></category>
		<category><![CDATA[Jonathan Mostow]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miastofantastyki.pl/?p=4695</guid>
		<description><![CDATA[&#8230;czyli przybądź Bruce i uratuj nas jeszcze raz, tym razem w przyszłości. Mirzka niedawno rozpisywała się o zaletach sztucznej inteligencji, możliwościach jakie da nam w przyszłości automatyzacja i dlaczego zamiast bać się nieznanego powinniśmy z nadzieją spoglądać w przyszłość. Ludzka rzecz rozwijać się i ewoluować prawda? Ano prawda. W Surogatach wizja nie tak odległej przyszłości [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8230;czyli przybądź Bruce i uratuj nas jeszcze raz, tym razem w przyszłości. Mirzka niedawno rozpisywała się o zaletach sztucznej inteligencji, możliwościach jakie da nam w przyszłości automatyzacja i dlaczego zamiast bać się nieznanego powinniśmy z nadzieją spoglądać w przyszłość. Ludzka rzecz rozwijać się i ewoluować prawda?</p>
<p><span id="more-4695"></span></p>
<p>
<a href="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/gallery/surogaci/144640-1.jpg" title="" class="thickbox" rel="singlepic390" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/plugins/nextgen-gallery/nggshow.php?pid=390&amp;width=200&amp;height=&amp;mode=" alt="Stary Bruce i maszyna " title="Stary Bruce i maszyna " />
</a>
 Ano prawda. W Surogatach wizja nie tak odległej przyszłości niestety nie obejmuje stworzenia sztucznej inteligencji, a w kolejnym etapie wsadzenia jej w humanoidalnego robota jak to było w „Ja, Robot”. W „Surogatach” ludzie stają się robotami, co na pierwszy rzut oka jest rozwiązaniem idealnym. Leżymy w wygodnym fotelu i za pomocą myśli sterujemy naszym robocim wizerunkiem. Możemy robić co chcemy, jak chcemy i z kim chcemy. Ludzie o fizycznych ułomnościach momentalnie są w stanie zaznać prawdziwego życia. Paraliż nóg przestaje być problemem. Chcesz mieć większe piersi? Proszę bardzo. A może chcesz zmienić płeć, bo na przykład bycie kobietą ci się znudziło? Również żaden problem. Wizja jaką otrzymujemy podobna jest do znanej nam z „Gamedeca” Przybyłka. Tam jednak całość ogranicza się do funkcjonowania w wirtualnym świecie. W Surogatach wszystko jest jak najbardziej rzeczywiste, a niebezpieczne dla człowieka czynniki zostają na pierwszy rzut oka wyeliminowane. W końcu co może nam grozić, kiedy siedzimy zamknięci we własnym pokoju? Chyba tylko zepsuta klimatyzacja i odleżyny.</p>
<p>
<a href="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/gallery/surogaci/surrogates-4.jpg" title="" class="thickbox" rel="singlepic392" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/plugins/nextgen-gallery/nggshow.php?pid=392&amp;width=200&amp;height=&amp;mode=" alt="Młody Bruce i kobieta" title="Młody Bruce i kobieta" />
</a>
Agent Greer grany przez Bruce’a „pogromcę niewieścich serc” Willisa,  jest dość sceptycznie nastawiony do problemu uzależnienia się człowieka od technologii. Skojarzenia z McClanem z czwartej części „Szklanej Pułapki” są jak najbardziej na miejscu. Bruce przez część filmu chodzi nawet ubrany podobnie, a jedyne co go odróżnia to broda (z którą wygląda świetnie). Ale co pozostaje Greerowi poza zaakceptowaniem faktu, że świat poszedł w tym, a nie innym kierunku? Podobnie jak dziś z Internetem, czy telefonami komórkowymi. Możemy być im przeciwni, ale bez nich mało co zdziałamy i będziemy mieć problemy z załatwieniem najprostszej sprawy. Podobnie jest z surogatami. Z biegiem czasu jednak Greer zaczyna dostrzegać, że to ani dla niego, ani dla reszty ludzkości nie jest dobre rozwiązanie. </p>
<p>Bohater traci kontakt z ukochaną małżonką, która przez dwadzieścia cztery godziny na dobę  zamknięta jest w swoim pokoju i łyka podejrzane, białe tabletki. Obcowanie z jej odmłodzoną wyidealizowaną wersją wcale Greera nie satysfakcjonuje. Na domiar złego okazuje się, że istnieje sposób na zabicie człowieka podłączonego do surogata za pomocą specjalnej maszynki. Nasz agent FBI dostrzega, że coś z tu nie gra. Ja podążając jego śladami podskórnie czułem, że to nie jest dla ludzkości dobra opcja. Robocia seksowna blondynka z naprzeciwka może okazać się grubym, śmierdzącym zwyrodnialcem, tudzież kimś innym kogo na żywo spotkać byśmy nie chcieli (np. panią dyrektor z liceum, do którego chodziliśmy). Dlatego też nie wszyscy ludzie są zwolennikami surogatów. Powstaje swoisty ruch oporu, przeciwny robotom. I tu zaczyna się zabawa, przynajmniej dla mnie. Do samego końca filmu nie byłem pewien czy kibicować charyzmatycznemu Bruce’owi o nieskazitelnej moralności, czy ludziom dostrzegającym minusy stworzonej przez człowieka pseudoutopii. Film na szczęście nie jest do końca przewidywalny i jest lekki twist, choć trailer trochę za dużo ujawnia. Ja przynajmniej byłem usatysfakcjonowany seansem. Nawet mimo kilku dość durnych rozwiązań i nieprzemyślanych zabiegów.</p>
<p>
<a href="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/gallery/surogaci/surrogates17.jpg" title="" class="thickbox" rel="singlepic391" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/plugins/nextgen-gallery/nggshow.php?pid=391&amp;width=200&amp;height=&amp;mode=" alt="" title="" />
</a>
 Twórcy surogatów nie wykorzystali do końca możliwości stworzonej przez siebie wizji świata. Czemu każdy surogat ma być jednakowy i jak najbardziej ludzki? W filmie spotykamy się z nowszymi i starszymi modelami, ale różnią się tylko jakością ludzkich podobizn i jakością odczuwania. Surogat jest maszyną zatem można mu wyostrzyć wzrok, słuch itp. Sprawić żeby był wytrzymały, pozwolić mu daleko skakać. Czemu nie pójść dalej w tę stronę? Czemu surogatów nie można podłączyć do sieci? Czemu nie wymyślono surogatów z nogami na wzór protez Oscara Pistoriusa? W końcu łącząc taką technologię z robocią siłą surogaci osiągaliby niezwykłe prędkości. I właściwie co by się stało ze sportem? Zanik rywalizacji spowodowany tym, że każdy woli być swoim surogatem? A co z prowadzeniem aut? Skoro da się sterować humanoidalnym robotem bez problemu, to czemu nie autem, które jest urządzeniem o wiele mniej skomplikowanym technicznie? A najbardziej to bym chciał surogata z ostrzami wysuwanymi jak u Wolverine’a. Zastanawia mnie także w jaki sposób surogaci się komunikują z fotelami, na których znajdują się ich właściciel. Za pomocą globalnego wi-fi? I można tak dalej wymieniać, bo właściwie ilość spraw, które można dopracować i które dałoby się wprowadzić jest właściwie nieograniczona. Dlatego wizja w „Surogatach” jest wizją ciekawą, nieźle pomyślaną, choć nie do końca pełną. Jestem świadomy, że sporych funduszy, pracy i czasu wymagałoby stworzenie filmu tak szczegółowego jak teraz sugeruję. Dlatego nie oczekiwałem nowego „Blade Runnera” i nie zawiodłem się. Pójdzcie za moim przykładem i idąc do kina, czy oglądając w domowym zaciszu nie napalajcie się na bóg wie jakie doznania z zakresu kina science-fiction. </p>
<p>
<a href="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/gallery/surogaci/0.jpg" title="" class="thickbox" rel="singlepic389" >
	<img class="ngg-singlepic" src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/plugins/nextgen-gallery/nggshow.php?pid=389&amp;width=200&amp;height=&amp;mode=" alt="Młody Bruce w cetrum handlowym" title="Młody Bruce w cetrum handlowym" />
</a>
Strona wizualna filmu, pomijając efektowne wybuchy i ogólną rozwałkę sprowadza się do tego, że surogaci przypominają lalki. Ich twarze są wygładzone do tego stopnia że się błyszczą  i przypominają twarze lalek Barbie, co w pewnym momencie zaczęło mnie przerażać. Szczególnie twarz Bruce’a była dla mnie totalnie, przerażająco nieludzka. Jak u psychopaty. Jak się potem okazało agenta Greera także ten fakt przerażał. Jest to bardzo sprytny zabieg, bo porównywanie wizerunków surogatów z ich właścicielami wywarło na mnie największe wrażenie. Przez to teraz nie jestem w stanie tak bezkrytycznie przyjmować nadciągającej przyszłości i rozwoju technologicznego jak koleżanka Mirzka. Jest za dużo niebezpieczeństw i niewiadomych mimo wszystko&#8230; Chociaż wizja bycia półbogiem kusi i to bardzo. „Surogaci” sugerują pewne rozwiązanie, ale co do niego też nie jestem pewien. Chyba pozostaje mi zaczekać i sprawdzić na własnej skórze, czy technologiczny rozwój będzie miał dobre skutki dla ludzkiej natury. Albo muszę poczekać na jakiś nowy film z futurystycznymi wizjami, które może rozwieją moje dylematy.</p>
<p>Na napisach końcowych leci piosenka Breaking Benjamin – I Will Not Bow. Piszę o tym nie dlatego, że lubię zespół i chcę wam ją polecić. Po prostu uznałem, że warto dodać kilka słów o niej, bo idealnie podkreśla film i postawę głównego bohatera. Nie zabrakło w nim amerykańskiej dumy i heroizmu. Wyjątkowa jednostka walcząca z systemem, która na koniec sprawia, że wszystko jest tak jak powinno być. I dobrze, że tym człowiekiem jest Bruce Willis. Brakowało mi go w takiej roli. Ostatnio faktycznie się trochę opuścił, a jak dla mnie mógłby jeszcze dokręcić z pięć części „Szklanej Pułapki. Zadziwiające jak dobrze facet się trzyma. Oby jak najdłużej. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miastofantastyki.pl/2009/09/30/surogaci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bękarty Wojny</title>
		<link>http://www.miastofantastyki.pl/2009/09/11/bekarty-wojny/</link>
		<comments>http://www.miastofantastyki.pl/2009/09/11/bekarty-wojny/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Sep 2009 21:12:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fafkoolec</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kino]]></category>
		<category><![CDATA[Quentin Tarantino]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miastofantastyki.pl/?p=4005</guid>
		<description><![CDATA[Dlaczego piszemy o Bękartach Wojny? Ten film nie wygląda na coś o czym powinniśmy wspominać, ale jednak to robimy. Z rozwojem fabuły staje się oczywiste, że akcja ma miejsce w alternatywnej rzeczywistości albo, jak to nazywa jeden z aktorów, Eli Roth, to taka bajka. Z nazistami. Bałem się tego filmu. Bałem się, że Tarantino zrobi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dlaczego piszemy o Bękartach Wojny? Ten film nie wygląda na coś o czym powinniśmy wspominać, ale jednak to robimy. Z rozwojem fabuły staje się oczywiste, że akcja ma miejsce w alternatywnej rzeczywistości albo, jak to nazywa jeden z aktorów, Eli Roth, to taka bajka. Z nazistami.</p>
<p><span id="more-4005"></span></p>
<p>Bałem się tego filmu. Bałem się, że Tarantino zrobi jakiś gniot, coś w stylu &#8222;Pulp Fiction &#8217;39&#8243; lub &#8222;Wściekli Żydzi&#8221;. Nie, to co zobaczyłem było kompletnie inne. I&#8230; podobało mi się. A nie należę do fanów kina wg. Tarantino.</p>
<p>Nie będę spojlerował które wydarzenia są inne w świecie Tarantino, jednak na pewno zobaczycie, że znacznie odbiegają od historii jaką znamy. Już sam fakt istnienia Bękartów Wojny jest co najmniej zastanawiający. </p>
<p>Bękarty Wojny to specjalny oddział amerykańskiej armii wyspecjalizowany w zabijaniu nazistów. Nie, źle to ująłem. Oni nie ZABIJAJĄ nazistów, Bękarty po prostu ich <strong>MASAKRUJĄ</strong>, jednego po drugim albo wszystkich na raz, topią ich w ich własnej nazistowskiej krwi, by potem odciąć im skalpy i zostawić ich ciała w lesie jako pożywkę dla zwierząt&#8230; No.<br />
Jedną z ważniejszych postaci jest pewien bohater wojenny, Frederick Zoller, snajper, który zabił 300 alianckich żołnierzy w trzy dni. Naziści nakręcili film propagandowy o dźwięcznym tytule &#8222;Duma Narodu&#8221; w którym występował sam Zoller. I tu zaczyna robić się ciekawie, bo cała śmietanka nazistowskiego świata postanawia wybrać się na premierę. A tuż za nimi podążają Bękarty. I nie robią tego by ocalić świat czy, żeby US i A rosło w siłę. Nie, po prostu mszczą się za to co Naziści zrobili Żydom. A to wszystko w dobrym stylu i przetykane całkiem niezłymi dowcipami.</p>
<p>Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że na film warto iść dla samej obsady. Christopher Waltz, który wciela się w rolę pułkownika Landy jest tak przekonywujący, tak niewymownie zły i jednocześnie tak łagodny, że mimo, że wcześniej nie znałem tego aktora, teraz z radością wstąpiłbym do jego fanklubu. W tym momencie, gdy znalazłem więcej informacji o Waltzu, nie dziwi mnie, że za tę rolę dostał nagrodę dla najlepszego aktora na tegorocznym festiwalu w Cannes. Nie gorzej wypada Pitt, który po prostu jest porucznikiem Aldo Raine. Jedno trzeba tutaj oddać Tarantino &#8211; potrafi dobrać aktorów.</p>
<p>Drugą rzeczą, którą mogę śmiało uznać za wspaniałą, są zdjęcia. Już pierwsze ujęcie wprawiło mnie w zachwyt, później było coraz lepiej. Za zdjęcia odpowiedzialny był Robert Richardson, który współpracował już wcześniej z Tarantino przy obu częściach Kill Bill. Zaznaczę tu, że jest też twórcą zdjęć do innego filmu wojennego &#8211; Plutonu.</p>
<p>Warto wspomnieć, że chyba w każdej ze scen znajdziemy odniesienie do jakiejś innej produkcji. Ja wyłapałem nawiązania do Człowieka z blizną, Złota dla zuchwałych, Dawno temu na dzikim zachodzie i&#8230; Star Wars. Usłyszymy też wspaniały krzyk Wilhelma.</p>
<p>Sam zamierzam wybrać się na &#8222;Bękarty&#8221; ponownie, bo są tego warte. Mogę śmiało powiedzieć, że to najlepszy film Tarantino od lat!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miastofantastyki.pl/2009/09/11/bekarty-wojny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
