<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Miasto Fantastyki &#187; Wywiady</title>
	<atom:link href="http://www.miastofantastyki.pl/category/nasze/wywiady/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.miastofantastyki.pl</link>
	<description>Serwis fantasy.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 29 Jul 2010 15:36:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Wywiad z Melissą de la Cruz</title>
		<link>http://www.miastofantastyki.pl/2010/04/02/wywiad-z-melissa-de-la-cruz/</link>
		<comments>http://www.miastofantastyki.pl/2010/04/02/wywiad-z-melissa-de-la-cruz/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Apr 2010 10:06:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jaguar</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Błekitnokrwiści]]></category>
		<category><![CDATA[Jaguar]]></category>
		<category><![CDATA[Melissa de la Cruz]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miastofantastyki.pl/?p=7835</guid>
		<description><![CDATA[Gdy specjalistka od celebrytów i wybryków gwiazd bierze się za temat wampirów, musi być inaczej niż do tej pory. Tym razem okazało się, że do grona nieumarłych powinniśmy zaliczyć również znaczną część towarzyskiej śmietanki Nowego Jorku! Na pytania o „Błękitnokrwistych”, boom na martwych facetów oraz to, co z niego wynika, odpowiada Melissa de la Cruz, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy specjalistka od celebrytów i wybryków gwiazd bierze się za temat wampirów, musi być inaczej niż do tej pory. Tym razem okazało się, że do grona nieumarłych powinniśmy zaliczyć również znaczną część towarzyskiej śmietanki Nowego Jorku! Na pytania o „Błękitnokrwistych”, boom na martwych facetów oraz to, co z niego wynika, odpowiada Melissa de la Cruz, amerykańska pisarka i dziennikarka, korespondentka między innymi „Cosmopolitana” i „Vogue”.</p>
<p>Chwała temu, kto wymyślił Internet – choć mnie i Melissę dzieli ocean, możemy pogadać bez zbędnych formalności i zwłoki. Choć zwłoki, skoro rozmawiamy o wampirach, byłyby pewnie na miejscu&#8230;<br />
<span id="more-7835"></span></p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Jesteś autorką wielu poczytnych powieści dla nastolatek i o nastolatkach. Co zainspirowało Cię do pisania o wampirach?</p>
<p><img src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/04/melissa-72.jpg" alt="" title="Melissa" width="332" height="504" class="alignnone size-full wp-image-7838" /><strong>Melissa:</strong> Tak naprawdę zawsze uwielbiałam opowieści o wampirach – w dzieciństwie zaczytywałam się “Miasteczkiem Salem” Stephena Kinga i książkami o Lestacie Anne Rice. Mój wydawca, z którym współpracuję przy serii „Au Pairs”, zapytał któregoś dnia, czy nie miałabym ochoty zmierzyć się z horrorem… Podrzuciłam jej pomysł „Błękitnokrwistych” – opowieść o należących do elity nastolatkach, które odkrywają, że są wampirami. Zaskakujące, ale pisanie o tym przychodzi mi dość naturalnie. Poza tym czułam ogromną chęć, by odświeżyć nieco cały gatunek, tak więc – zero trumien, zero kołków i żadnego umierania na słońcu!</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Czyli interesowałaś się wampirami, zanim nastąpił cały ten medialny boom na krwiopijców?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> O tak! Kocham powieści Anne Rice i samą ideę umęczonych, pięknych i tragicznych istot!</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Po sieci krążą rozmaite plotki, wyjaśnijmy więc raz na zawsze – ile będzie tomów „Błękitnokrwistych”?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Od dawna planowałam napisanie serii książek, bo marzyło mi się opowiedzenie dramatycznej, epickiej historii – i teraz mam okazję, by ten plan zrealizować. Nie chcę mówić, że zamierzam napisać tyle, a tyle książek, to byłoby nieszczere. Po prostu nie mam pojęcia, dokąd zaprowadzi mnie historia błękitnokrwistych i jak wiele stron zajmie opisanie całości. „Błękitnokrwistych” właściwie można podzielić na etapy. Pierwsze cztery książki koncentrują się wokół jednego wątku, w piątej zaś pojawia się nowa zagadka, która zostanie częściowo rozwikłana w tomie siódmym. Cóż, naprawdę nie umiem określić, ile książek będzie liczyła CAŁA seria. Mogę tylko obiecać, że koniec kiedyś nastąpi i że wszystkie wydarzenia właśnie do niego prowadzą.</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Jesteś dziennikarką ze sporym doświadczeniem, czy Twoje dotychczasowe perypetie w świecie gwiazd i celebrytów znalazły odzwierciedlenie w „Błękitnokrwistych”?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Celowo umieściłam akcję powieści w świecie, który doskonale znam – w świecie celebrytów, modelek, bogaczy – dzięki temu przy pisaniu mogę swobodnie korzystać z doświadczeń… A tych jest mnóstwo!</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Może więc ujawnisz nam, co z realnego świata wyemigrowało do świata wampirów?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to klub, do którego, za czasów collage’u często chodziłyśmy z przyjaciółką. Nazywał się „The Bank” i nie mogłam się powstrzymać, by nie umieścić go już w pierwszym rozdziale. Spędziłam tam mnóstwo czasu i mam wiele miłych wspomnień, więc czemu nie?</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> W „Błękitnokrwistych” jest wielu bohaterów – wszystkich wymyśliłaś ot tak, po prostu, czy ktoś Cię zainspirował?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Tak naprawdę każdy z bohaterów reprezentuje inny aspekt mojej własnej osobowości. Gdy miałam około piętnastu lat, zachowywałam się podobnie do Schuyler – byłam tak samo wyobcowana i nieśmiała. Mimi to ja około dwudziestki – znacznie pewniejsza siebie i obyta. Czyli, tak właściwie, wychodzi na to, ze sama się zainspirowałam…</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> A który z bohaterów jest tym ulubionym?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> O nie! Nie ma mowy, nie wskażę ulubionej postaci, nawet nie chcę się nad tym zastanawiać. Wszyscy bohaterowie są mi tak samo bliscy, każdy z nich jest częścią mnie i każdego z nich doskonale rozumiem. </p>
<p><strong>Jaguar:</strong> A co sądzisz o boomie na wampiry, który obserwujemy od czasu „Zmierzchu” Stephenie Meyer?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Myślę, że ludzie zawsze byli zafascynowani wampirami – ich nieśmiertelnością, mocą, tym posmakiem lekkiej perwersji. Teraz stało się to po prostu bardziej widoczne. Sama mam słabość do niektórych krwiopijców, choćby do wspomnianego już Lestata z powieści Anne Rice czy bohaterów serii „Underworld”. </p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Niektórzy pomstują na nowy typ wampira. Nie czujesz pewnej tęsknoty za tym dawnym krwiopijcą, straszliwym hrabią Draculą? Jak się odnajdujesz w rzeczywistości, w której drapieżniki masowo przechodzą na dietę i świętują Walentynki?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> O tak, teraz faktycznie nadeszła moda na wampira-chłopaka, milutkiego i seksownego Lestata po wizycie u dentysty i rwaniu kłów! To dość zabawne… Taki krwiopijca to bezpieczna opcja, atrakcyjna zwłaszcza dla nastolatek, dla których niegdysiejszy potwór staje się nagle bliski i kusząco dostępny. Myślę, że to jak ewolucja, po prostu współczesność dodała kolejną warstwę do starego mitu, uwspółcześniła go. Dla mnie Lestat jest tak atrakcyjny, bo de facto JEST potworem, śmiertelnie niebezpiecznym drapieżnikiem – ale może ja jestem ze starej szkoły…</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Wracając do „Błękitnokrwistych” – skąd wziął się pomysł na osadzenie postaci w historii USA? Purytanie wampirami…</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Któregoś dnia, gdy buszowałam po sieci, natknęłam się na stronę poświęconą genealogii ludzi wywodzących się od pierwszych osadników, którzy przypłynęli do Stanów na pokładzie Mayflower. To fascynujące, ze wśród tych, których przodkowie założyli osadę w Plymouth, znaleźli się nie tylko prezydenci USA Goerge Bush i Franklin Roosevelt, ale na przykład Marylin Monroe i Oprah Winfrey! Pomyślałam sobie wtedy – a co by było, gdyby ci wszyscy znani, bogaci i wpływowi ludzie byli znani, bogaci i wpływowi dlatego, że… nie są ludźmi?</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Wspomniałaś, że ludzi zawsze pociągała pewna perwersyjność w postaci wampira… A jak jest z Mimi i Jackiem? Rodzeństwo, a jednak kochankowie. Nie obawiałaś się głosów krytyki?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Krytycy zawsze się znajdą :) Nie jestem zresztą pierwszą osobą, która sięga po temat zakazanego związku. Do moich ulubionych książek należą między innymi “Kwiaty na poddaszu” Virginii C. Andrews, „Tajemna historia” Donny Tartt i cała seria „Pieśń Lodu i Ognia” George’a R. Martina – we wszystkich tych powieściach pojawia się wątek takiej nieakceptowanej, ocierającej się o kazirodczą, miłości. Z jednej strony jest to szokujące, z drugiej zaś – ogromnie fascynujące. A poza tym to bardzo ciekawe pisać na temat tabu! Nie zapominajmy też, że związki pomiędzy blisko spokrewnionymi osobami były usankcjonowane kulturowo, co zresztą wpisuje się w historię „Błękitnokrwistych”. Egipscy faraonowie poślubiali własne siostry, nie inaczej czynili i rzymscy imperatorzy. No i najważniejsze: Jack i Mimi nie są bratem i siostrą w normalnym rozumieniu tego słowa. To w końcu wampiry. I mają inne zasady :)</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Wampiry, anioły, upadłe anioły… A gdzie Lucyfer we własnej osobie?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Spokojnie! Lucyfer we własnej osobie pojawi się w kolejnych tomach!</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Świetnie, skoro pojawi się Lucyfer, może będzie również film?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Cóż, tego obiecać nie mogę. Jesteśmy w tracie rozmów z kilkoma producentami, więc zobaczymy. Hollywood jest zupełnie nieprzewidywalne. Filmowcy właśnie zaczęli prace nad ekranizacją serii „Au Pairs”, do której prawa zostały sprzedane cztery lata temu. Byłam przekonana, że projekt jest martwy, nagle jednak okazało się, ze nie tylko nie jest martwy, ale nawet został szczęśliwie reanimowany, wykazuje wszelkie oznaki życia i bardzo możliwe, że film będzie już w przyszłym roku. Więc, kto wie? Już kilka razy rozmawialiśmy o ekranizacji „Błękitnokrwistych”, jednak jeszcze nie udało się nam sfinalizować projektu. Mam tylko nadzieję, że dożyję chwili, gdy filmowcy wreszcie wezmą się za moje wampiry!</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Musieliby zacząć kręcić w Nowym Jorku, potem przenieść się do Wenecji, a później?</p>
<p>Melissa: Najpierw do Rio, potem do Paryża… Piąty tom, „Misguided Angel”, rozgrywa się w kraju makaronu i oliwy, we Włoszech. A tak konkretniej, ekipa musiałaby się zabrać do Florencji. </p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Abstrahując na koniec od wampirów w ogóle, jak to jest być pisarzem? Co jest w tej pracy najtrudniejsze, a co daje najwięcej radości?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Zdecydowanie najtrudniejszą rzeczą jest rozpoczynanie pracy. Nienawidzę zaczynać! Po prostu nienawidzę, zupełnie nie mogę się zebrać! Uwielbiam za to ten moment gdzieś w środku, gdy wszystkie elementy wskakują nagle na właściwe miejsce. A potem trzeba kończyć, związać wszystkie wątki – z tym też mam problem! Poza tym szalenie bawi mnie jedna rzecz &#8211; moje własne „zdecydowanie”. Często jest tak, że mam jakiś pomysł, do którego się zapalam, ale, gdy zaczynam pisać, uznaję, że wpadłam na coś lepszego. Więc poprawiam wszystko, piszę dalej, a potem dochodzę do wniosku, że ten pierwszy zamysł jednak był lepszy, więc odkręcam to, co poprzednio zakręciłam. Tego zupełnie nie da się przewidzieć! To zabawne, że pisząc, wiesz, co chcesz napisać, a jednocześnie nie jesteś tego do końca świadoma. Historia zmienia swój kształt niezależnie od twoich zamiarów i w efekcie wynik nigdy nie odpowiada do końca zamierzeniom. Ale to balansowanie pomiędzy tym, co znane, a tym, co jeszcze nieodkryte, jest tak naprawdę bardzo, bardzo fajne. </p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Podejrzewam, ze jako dziennikarka i pisarka, nie masz zbyt wiele wolnego czasu… Ale gdy wyrwiesz chwilę dla siebie, przy czym najlepiej się relaksujesz?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Wstyd się przyznać, ale wydaje mi się, że moim hobby są zakupy. To koszmarne, usiłuję przestać, bo naprawdę nie potrzebuję kolejnych ciuchów. Moja szafa i tak pęka w szwach! Niestety, uwielbiam wszelkie gadżety oraz (nie)zbędne drobiazgi, kocham też modne ubrania i, choć bardzo się staram, rozsądek wciąż przegrywa z zachciankami…</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Dziękuję za rozmowę!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miastofantastyki.pl/2010/04/02/wywiad-z-melissa-de-la-cruz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wywiad z Maite Carranzą</title>
		<link>http://www.miastofantastyki.pl/2010/01/18/wywiad-z-maite-carranza/</link>
		<comments>http://www.miastofantastyki.pl/2010/01/18/wywiad-z-maite-carranza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jan 2010 15:08:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jaguar</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Jaguar]]></category>
		<category><![CDATA[Maite Carranza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miastofantastyki.pl/?p=6821</guid>
		<description><![CDATA[Maite Carranza to hiszpańska pisarka, autorka bestsellerowej trylogii „Wojna Czarownic”. Jaguar: Na wstępie chciałam podziękować Pani za zgodę na udzielenie odpowiedzi na kilka pytań Wydawnictwa Jaguar. Premiera pierwszego tomu Wojny czarownic miała miejsce w listopadzie ubiegłego roku i „Klan wilczycy” spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem u młodych czytelniczek. Maite Carranza: Bardzo mnie to cieszy. Jaguar: [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Maite Carranza to hiszpańska pisarka, autorka bestsellerowej trylogii „Wojna Czarownic”.<br />
<span id="more-6821"></span></p>
<p><img src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2010/01/maite-carranza-foto-230x300.jpg" alt="" title="Maite Carranza" width="230" height="300" class="alignnone size-medium wp-image-6822" /><strong>Jaguar: Na wstępie chciałam podziękować Pani za zgodę na udzielenie odpowiedzi na kilka pytań Wydawnictwa Jaguar. Premiera pierwszego tomu Wojny czarownic miała miejsce w listopadzie ubiegłego roku i „Klan wilczycy” spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem u młodych czytelniczek. </strong></p>
<p>Maite Carranza: Bardzo mnie to cieszy.</p>
<p><strong>Jaguar: Pani książki wyróżniają się na tle literatury młodzieżowej nie tylko oryginalną tematyką (króluje wszak mitologia celtycka), ale również ze względu na bogate źródła antropologiczne. Jak to się stało, że poczuła Pani potrzebę pisania książek?</strong></p>
<p>Maite Carranza: Zanim zostałam pisarką byłam zagorzałą czytelniczką. Zawsze marzyłam o tym, by opowiadać historie w stylu tych, które wzruszały mnie podczas lektury. To właśnie było głównym bodźcem. Inspiracje, styl, wymowa kształtowały się stopniowo. Naturalnie swój udział miało moje upodobanie do mitologii oraz studia antropologiczne.                                                                                                                                          </p>
<p><strong>Jaguar: „Wojna czarownic” jest dedykowana nastolatkom. Ma Pani na koncie wiele książek dla dzieci i młodzieży. Dlaczego zdecydowała się Pani pisać książki dla młodych czytelników, a nie powieści, czy też cykle powieściowe dla dorosłych?</strong></p>
<p>Maite Carranza: Była to kwestia przypadku. Moje pierwsze teksty nie były zaadresowane do określonego odbiorcy, choć niektórzy bohaterowie byli młodzi. To właśnie ich przygody odniosły największy sukces, mimowolnie więc wyspecjalizowałam się w literaturze młodzieżowej. Prawdę mówiąc, bardzo mi to odpowiada. Dzieci i młodzież są pełni entuzjazmu, wrażliwi i czuli. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by pisać dla odbiorców dorosłych i wydać powieść skierowaną do nich.</p>
<p><strong>Jaguar: Jak długo zbierała Pani materiały potrzebne do napisania cyklu o wojnie czarownic? Co było główną inspiracją, podporą, najlepszym źródłem? </strong></p>
<p>Maite Carranza: Samej pracy pisarskiej nad „Klanem Wilczycy” poświeciłam około roku, niemniej jednak pokaźną ilość czasu zajęła mi lektura i różne badania. Pisząc o czarownicach wspierałam się głównie opracowaniami trojga autorów: Margaret Murray, Caro Barroji i Cels Gomis. Największe oparcie znalazłam u wydawcy Reina Duarte, który wierzył w mój projekt i zagrzewał mnie do pracy.</p>
<p><strong>Jaguar: Główną bohaterką cyklu jest Anaid, nastoletnia wybranka, która dopiero odkrywa swoje przeznaczenie. To bardzo charakterystyczna postać. W jaki sposób powstała? Czy wzorowała się Pani na jakiejś naprawdę istniejącej osobie? A może któraś z innych postaci ma swój pierwowzór w naszym świecie?</strong></p>
<p>Maite Carranza: Anaid to córka oddanej, ale skrajnie ekstrawertycznej i impulsywnej matki. Była dziewczynką nieśmiałą i wstydliwa, choć przy tym inteligentną i skłonną do refleksji. Nie mogła być wierną repliką Selene, wręcz przeciwnie, musiała w jaki sposób równoważyć jej temperament i znosić wady charakteru. W naszym świecie, wokół nas istnieje wiele takich Anaid i Selene. Nie wszystkie nastolatki są ładne, sympatyczne i przebojowe. Wiele jest takich jak Anaid &#8211; czują się brzydkie, żyją w cieniu rówieśników, nie wzbudzają zainteresowania płci przeciwnej i cierpią w milczeniu.</p>
<p><strong>Jaguar: Gdyby miała Pani określić samą siebie, swoje najmocniejsze i najsłabsze strony, do którego z klanów występujących w „Wojnie czarownic” przypisałaby Pani siebie? Którą z rozlicznych umiejętności przypisywanych czarownicom chciałaby Pani posiadać?</strong></p>
<p>Maite Carranza: Do klanu Delfina. Należę do żywiołu wody, jestem marzycielką i samotniczką, choć mam w sobie wiele energii i pozytywnych emocji. Byłabym zachwycona gdybym mogła żyć pod wodą i oddychać bez konieczności wypływania na powierzchnię. W następnym życiu na pewno będę rybą.</p>
<p><strong>Jaguar: Co daje Pani największą satysfakcję w pracy pisarskiej? Co jest najtrudniejsze? </strong></p>
<p>Maite Carranza: Pełnię satysfakcji dają mi uśmiechy moich czytelniczek. Co jest najtrudniejsze? Czasem mam problemy, by skoncentrować się na historii, którą właśnie opowiadam i nie zwracać uwagi na wszystkie pomysły, które przychodzą mi do głowy w tym samym czasie. </p>
<p>Jaguar: Cykl o wojnie czarownic jest zaliczany do niezwykle szerokiej kategorii książek „fantasy”. Czy lubi Pani ten typ literatury? Ma pani jakichś ulubionych pisarzy? </p>
<p>Maite Carranza: Książki “fantasy” czytałam od zawsze. Zaczęłam od Franka Herberta i „Diuny”, pochłonęłam powieści Ursuli K. Le Guin, Marion Zimmer-Bradley, Tolkiena i książki wielu innych klasyków gatunku. Zaskoczyła mnie wysoka popularność tego typu książek w ostatnich latach. Cieszę się jednak, ponieważ pozwoliło mi to na odkrycie tak interesujących autorów jak Philip Pullman, Elia Barceló i Javier Negrete.</p>
<p><strong>Jaguar: Czy jest taka książka, której autorem chciałaby Pani być? :) Był taki moment po skończeniu lektury, że pomyślała Pani: o rany, szkoda, że nie ja to napisałam?</strong></p>
<p>Maite Carranza: Oczywiście, że tak! Miałam to wrażenie nieskończoną ilość razy! Towarzyszyło mi, gdy skończyłam „Stu lat samotności”,  „Czerwone i czarne” , czy „Wojnę i pokój”. Zazdrościłam tej literaturze sugestywności, spójności, uważałam ją za cudowną.  Zastanawiałam się, jakie źródła inspiracji pozwoliły na odtworzenie światów tak odległych od mojego w czasie i przestrzeni. Byłam bardzo młoda.</p>
<p><strong>Jaguar: Czy teraz, patrząc z perspektywy czasu, gdy cykl został już ukończony i wydany, widzi Pani jakieś sceny, wydarzenia, które chciałaby Pani zmienić?</strong> </p>
<p>Maite Carranza: W języku katalońskim mamy powiedzenie: “Valga’m Deu d’un ja esta fet”, które mówi – „Zbaw mnie Boże od tego co już się stało”.  Staram się nie patrzeć wstecz po tym, jak doprowadzę coś do końca. W przeciwnym razie zawsze żałowałabym tego, kim mogłabym być i kim się nie stałam. Jest jak jest. I tak pozostanie.</p>
<p><strong>Jaguar: Nad czym Pani obecnie pracuje? </strong></p>
<p>Maite Carranza: Właśnie zakończyłam pracę nad scenariuszem filmowym. Ukazała się także moja ostatnia powieść „Magia de una noche de verano”, którą zajmowałam się od stycznia. Tego lata będę pisać kolejną powieść.</p>
<p><strong>Jaguar: W chwilach wolnych od pracy pisarskiej, o ile takie są, w jaki sposób lubi się Pani relaksować?</strong></p>
<p>Maite Carranza: Nocami czytam, codziennie chodzę na basen i spędzam dużo czasu z moimi dziećmi. W weekendy chodzę do kina i na kolację, by pogawędzić z przyjaciółmi i rodziną. W lecie podróżuję i poznaję nowe miejsca. Lubię wspinaczkę górską i narciarstwo. Generalnie po prostu lubię sport.</p>
<p><strong>Jaguar: Bardzo dziękuję za odpowiedzi i życzę kolejnych sukcesów pisarskich!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miastofantastyki.pl/2010/01/18/wywiad-z-maite-carranza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wywiad z Michaelem Grantem</title>
		<link>http://www.miastofantastyki.pl/2009/10/29/wywiad-z-michaelem-grantem/</link>
		<comments>http://www.miastofantastyki.pl/2009/10/29/wywiad-z-michaelem-grantem/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Oct 2009 15:08:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jaguar</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Gone: Zniknęli]]></category>
		<category><![CDATA[Michael Grant]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.miastofantastyki.pl/?p=5087</guid>
		<description><![CDATA[Z Michaelem Grantem, znanym amerykańskim pisarzem, twórcą między innymi „GONE” oraz niezwykle popularnej na Zachodzie serii „ANIMORPHS” rozmawia Anna Karczewska z Agencji BUZZ PR. Skąd się wzięło GONE? Co było bezpośrednim impulsem do napisania serii? Skąd w ogóle taki pomysł? Nigdy nie wiem, skąd właściwie biorą się moje pomysły. Wydaje mi się, że tym razem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z Michaelem Grantem, znanym amerykańskim pisarzem, twórcą między innymi „GONE” oraz niezwykle popularnej na Zachodzie serii „ANIMORPHS” rozmawia Anna Karczewska z Agencji BUZZ PR.</p>
<p><span id="more-5087"></span></p>
<p><strong>Skąd się wzięło GONE? Co było bezpośrednim impulsem do napisania serii? Skąd w ogóle taki pomysł?</strong></p>
<p>Nigdy nie wiem, skąd właściwie biorą się moje pomysły. Wydaje mi się, że tym razem zainspirowały mnie serial „Lost”, książka „Bastion” Stephena Kinga oraz seria science fiction dla dorosłych, nad którą właśnie pracowałem. A może temat znikających dorosłych pojawił się, bo podczas pracy często wyobrażam sobie, że mogę się uwolnić od swoich dzieci. (śmiech)</p>
<p><strong>Od początku planował Pan cały cykl powieści?</strong></p>
<p>Powiedziałem mojemu wydawcy: cóż, wygląda mi to na sześć książek… To był instynkt. Pomyślałem, że właśnie na tyle tomów wystarczy ta historia. To nie jest zbyt naukowe wyjaśnienie, prawda? </p>
<p><strong>Podobno J. K. Rowling przez jakiś czas trzymała pod kluczem ostatni rozdział Pottera – Pan również napisał już zakończenie? A jeśli tak, gdzie jest sejf?</strong></p>
<p>Właśnie jestem w połowie czwartego tomu, który będzie miał tytuł “Plaga” i dopiero teraz zaczynam myśleć nad tym, jak zakończyć serię. Kiedy piszę cykl, wolę nie wiedzieć, dokąd zmierzam. Lubię być codziennie zaskakiwany przez to w którą stronę skręci moja wyobraźnia. Dzięki temu łatwiej mi zaskoczyć czytelników.</p>
<p><img src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2009/10/michael_grant.jpg" alt="michael_grant" title="michael_grant" width="205" height="341" class="alignnone size-full wp-image-5090" /><strong>W książce jest wielu charakterystycznych bohaterów – wzorował się Pan na jakichś znajomych, członkach rodziny, etc.?</strong></p>
<p>Tylko dwie postaci są wzorowane na prawdziwych osobach – i tylko do pewnego stopnia. Stworzyłem postać Komputerowego Jacka obserwując naszego syna Jake’a, który ma 12 lat i jest takim samym „cudownym dzieckiem” w kwestii komputerów, co Jack. Z kolei postać Brianny tworzyłem na wzór naszej córki &#8211;  Julii. Julia jest wysportowana, silna i charyzmatyczna. Poradziłaby sobie w ETAPie!</p>
<p><strong>Bohaterowie GONE zyskują nadnaturalne moce, gdyby znalazł się Pan w ETAPie jako nastolatek, jaką moc chciałby Pan mieć? </strong></p>
<p>Chciałbym być superszybki! Jestem najbardziej niecierpliwą osobą jaką znam: zawsze się spieszę i mam coś do załatwienia. Chciałbym, żeby ludzie po prostu znikali mi z drogi. (śmiech)</p>
<p><strong>W związku z naszą szczerą sympatią dla czarującego Przywódcy Stada, czy możemy zapytać o Pana stosunek do kojotów? Dlaczego akurat kojoty, a nie, dajmy na to, nietoperze…</strong></p>
<p>Południowa Kalifornia, gdzie mieszkamy, to miejsce pełne kojotów. Widzi się je codziennie! W mitologii rdzennych  Amerykanów są przedstawiane jako bardzo inteligentne zwierzęta, podobnie jak szakale w mitach afrykańskich. Wydaje mi się, że psowate zawsze fascynowały ludzi, począwszy od wilków po psy domowe. Są szybkie, mądre i trochę przerażające. Pomyślałem, że jeśli jakiś gatunek ma rozwinąć umiejętność mowy, powinny to być kojoty… </p>
<p><strong>Kto jest pierwszym recenzentem Pana książek?</strong></p>
<p>Właściwie to mój syn Jake. Czyta je przed innymi, często jeszcze zanim skończę. Niecałe 10 minut temu męczył mnie, żebym wysłał mu dalszą część czwartego tomu, bo nie może się doczekać dalszego ciągu. (śmiech)</p>
<p><strong>Czy wprowadzając tak wiele drastycznych scen w powieści dla młodzieży, nie obawiał się Pan generalnego potępienia ze strony dorosłych i domowej „Świętej Inkwizycji”?</strong></p>
<p>Właściwie to bardzo chciałbym zostać potępiony! Razem z żoną napisaliśmy kontrowersyjną serię o nazwie ANIMORPHS i nigdy nie powiedziano o nas złego słowa. Denerwuje nas, że ktoś inny został potępiony, a my nie… To rozczarowujące. Ale może wszystko przed nami.</p>
<p><strong>Recenzje książki są bardzo pozytywne również w Polsce, ale okładka wzbudza wiele kontrowersji. A co Pan o niej sądzi? </strong></p>
<p>Okładka nigdy specjalnie mi się nie podobała. Wydaje mi się zbyt romansowa i zdecydowanie przesłodzona. Ale, z drugiej strony, co ja mogę o tym wiedzieć? Muszę jednak przyznać, że Astrid wygląda nieźle, gdyby była 20 lat starsza, to kto wie… (śmiech)</p>
<p><img src="http://www.miastofantastyki.pl/wp-content/uploads/2009/10/michael-grant1-300x239.jpg" alt="Michael Grant" title="Michael Grant" width="300" height="239" class="alignnone size-medium wp-image-5093" /><strong>Czy są już jakieś plany sfilmowania serii – fabuła to właściwie gotowy scenariusz. </strong></p>
<p>Wyraziłem zgodę na rozważenie takiej możliwości, ale poza tym nie mam nad tym żadnej kontroli. Podobno propozycji jest wiele, więc myślę że filmowa wersja GONE jest tylko kwestią czasu… Nawet nie śledzę postępów w tej sprawie, wolę się skupić na pisaniu książek.</p>
<p><strong>Czy ma Pan jakichś ulubionych pisarzy? Może zna Pan jakiegoś polskiego autora?</strong></p>
<p>Zawsze byłem wielkim fanem Stephena Kinga, który bardzo wspierał mnie przy pisaniu serii GONE i powiedział wiele miłych rzeczy o tej książce. Podoba mi się jego twórczość i etyka zawodowa, to że się nie poddaje naciskom wydawców i robi swoje. Lubię dużo pracować i doceniam ludzi, którzy też to robią. Z polskich autorów najbardziej lubię Jerzego Kosińskiego, nie tylko za „Malowanego Ptaka”, chociaż jest bardzo dobry, ale też za napisanie „Wystarczy być”. To świetna powieść i  rewelacyjna satyra na amerykańską politykę!  </p>
<p><strong>Czy jest coś, czego szczerze Pan nie cierpi w pracy pisarskiej?</strong></p>
<p>Tego odliczania, które pojawia sie przy każdej nowe książce z serii GONE. To był pomysł mojego pierwszego wydawcy i pewnie jest świetny, ale ja jestem naprawdę kiepski z matematyki. Mój labrador jest lepszy w rachunkach ode mnie. </p>
<p><strong>I na koniec &#8211; gdyby mógł Pan „zniknąć” jedną, dowolnie wybraną, osobę – komu zrobiłby Pan „PUFF”? </strong></p>
<p>Wydaje mi się, że nikomu nie brakowałoby Osamy Bin Ldena. A tak całkiem prywatnie to najchętniej „zniknąłbym” te niekończące się korki na autostradzie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.miastofantastyki.pl/2009/10/29/wywiad-z-michaelem-grantem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
